Rozdział 7
Wpadła do domu jak na skrzydłach. Było późno, ale to nie miało znaczenia. Dręczyła ją chcica. Chciała seksu, a jedynym, który mógł i miał prawo jej to dać, był jej Andrzej.
Męża zastała śpiącego. Jego chrapanie odbijało się echem od ścian. Nie zaskoczyło jej to, chociaż poczułaby się lepiej, gdyby czekał na nią z lekkim uczuciem zazdrości.
Trudno. Obudzę go – pomyślała. – Mało tego. Zrobię coś absolutnie szalonego, zakazanego i perwersyjnego.
Decyzja o tym, żeby wybudzić go ze snu fellatio, nakręciła ją jeszcze bardziej. Nie smakowała penisa od tak dawna.
Cicho zdjęła sukienkę i bieliznę. Nago, na paluszkach, podeszła do łóżka i kucnęła na wysokości jego bioder. Włożyła rękę pod kołdrę i wymacała flanelę piżamy.
Cholera! – zaklęła w duchu. – Czy zawsze muszę mieć pod górkę?
Była jednak zbyt napalona, by się poddać. Włożyła dłoń pod ściśnięty gumką brzeg spodni od piżamy. Mąż przestał chrapać i odchrząknął przez sen. Sara włożyła dłoń pod materiał bokserek i przygotowała się do zanurkowania pod kołdrę w wiadomym celu. Z krocza ciekło jej z ekstremalnego podniecenia. Ciekawe, jak jej mąż zareaguje na taki prezent – zastanawiała się.
Włożyła dłoń głębiej i zanurzyła palce w kędziorach włosów łonowych. Już prawie, prawie…
W tym momencie Andrzej poruszył się niespokojnie na łóżku i z odgłosem rytmicznego, mokrego warkotu pierdnął przeciągle.
Sara wyrwała rękę, jakby groziła jej amputacja. Odsunęła się od łóżka zniesmaczona.
W ułamku sekundy podniecenie uleciało niczym dym z zalanego wodą ogniska.
Nie ma co… – pomyślała gorzko. – Potrafisz sprawić, kochanie, że kobieta czuje się naprawdę wyjątkowa.
Wstała i poszła do łazienki. Po żądzy nie zostało ani śladu. Jej Andrzej potrafił uwolnić ją od bolesnego podniecenia i palącego pożądania nawet przez sen. Bez dotykania.
Ekspert, jakich mało.
Mistrz, normalnie.
Co jej pozostało?
Wzięła szybki prysznic, umyła zęby i udała się w objęcia innego mężczyzny, który nawiedzał ją każdej nocy – Morfeusza.



Zostaw komentarz