O czym ona mówi? Klaudia pytała samą siebie balansując na krawędzie orgazmu. Po chwili otrzymała odpowiedź, która ją zelektryzowała.
– Spodobała ci się Klaudia, co nie? – O cholera! Teraz skojarzyła ten głos. – Wiem, że w nią wszedłbyś od razu. Wsadziłbyś jej chuja, aż by podskoczyła radośnie piszcząc, co nie?
– Zamknij się! – Kochanek uderzył dziewczynę w pośladek, a po boksach rozległ się mokry dźwięk uderzenia.
– Auu! – wrzasnęła. – Wiedziałam. Normalnie, kurwa, byłam pewna! Klaudię nadział byś na swoją dzidę bez namysłu. Mam rację? Widziałyśmy, jak ci stał, gdy polewała się wodą. Mało brakowało, a sama rzuciłabym się na ciebie, niczym wygłodniała nimfomanka.
To Dorota! Jej nowo poznana koleżanka z sauny. Ten szok tylko zelektryzował napięcie, które gromadziło się falami i pulsowało w dole jej brzucha. Więc tym mężczyzną musiał być…
– Błagam, Kornel – prosiła Dorota, ewidentnie kręcąc pośladkami i zapraszając go do wejścia. – Wyobraź sobie, że to nie ja, tylko ona.
– Jezu – westchnął, czego rezultatem był chyba wyraźny impuls, który jego partnerka odczytała za dobry znak.
– O taaaak – kusiła nadal, tworząc w głowie jej kochanka perwersyjny obraz innej kobiety. – Jestem nią. Jestem Klaudią. Gorącą hotwife. Moja głodna wrażeń cipka pragnie wchłonąć twojego penisa. Chcę poczuć kutasa innego, od tego, którego mam na co dzień.
– Aaaaa! – wycharczał Kornel, najwidoczniej podniecony tą wizją do granic obłędu. Klaudia masturbowała się, jak szalona, wijąc się na podłodze. Lewą dłoń zamknęła na ustach, z których chciała wykrzyczeć na cały świat swoją rozkosz.
Sytuacja doprowadziła ją na skraj szaleństwa.
– Wyobraź sobie, jak podchodzę do ciebie tak, jak weszłam do sauny. Kusząco kołyszę biodrami. Z gładką cipką i małym, wąskim paseczkiem zdobiącym moje łono.
– O tak… Klaudio – krzyknął Kornel, a Dorota aż zawyła nadziana na jego męskość. – Będziesz moja! – Wrzasnął, a utajona adresatka tych słów, ukryta w cieniu sąsiedniej kabiny wiła się z rozkoszy, wyobrażając sobie, że to ona jest teraz razem z Kornelem. Widziała w saunie jego pałę. Piękną, wielką, opasaną sznurami żył. Teraz wyobrażała sobie, że zamiast jej palców, to właśnie on wpycha do jej ciasnej norki swój drąg, a ona tryska z rozkoszy i wyje w niebogłosy.
O tak, Kornelu, ta myśl zaległa w jej głowie. A Klaudia wiedziała, że pozostanie jeszcze jakiś czas.
– Pieprz mnie, Kornel – krzyczała Dorota – nadziej mnie na siebie. Jestem nią, Jestem tą drugą. Widziałeś moje cycki? Au! A jak pochyliłam się, żeby błysnąć ci przed oczami swoją cipką i kakaowym oczkiem, pamiętasz? O Jezuuuu! Podobało ci się, co nie? Jestem nią! Jestem tą kuszącą suką. Dalej! Rżnij! Pieprz. Głębiej! Mocniej!
Dorota wpadła w totalny amok. Jej dzikość przekroczyła wszelkie granice i liczył się wyłącznie seks. Chuć. Pożądanie.
– Tak, Klaudia – jęknął kochanek i zaczął szybki galop – jesteś moja. Wypieprzę cię, jak nikt wcześniej. Poczujesz mojego kutasa nawet w środku brzucha. Już nigdy żaden inny nie da ci takich wrażeń, co ja!
Imienniczka, która odpływała z rozkoszy tuż obok, widziała to dokładnie oczami wyobraźni. Czuła penisa Kornela, zanurzającego się w jej wnętrzu. Tam i z powrotem. W przód i w tył. Raz za razem. Mocno. Mocniej.
Wyjęła palce, i spojrzała na nie, jakby ze zdziwieniem, że to nie przyrodzenie mężczyzny stojącego zaledwie dwa metry od niej.
– Zaraz zaleję cię moją spermą, Klaudio. Wypełnię cię po brzegi – obiecywał przez zaciśnięte zęby kochanek. W tej deklaracji dało się słyszeć determinację i absolutną dominację. – Chcesz?
– Tak – odkrzyknęła świszczącym głosem Dorota – tak! Zalej mnie. Chcę poczuć, jak po moich udach spływa twój sok. Dalej. Dawaj! – zachęcała go do szybkiego galopu.
Podziałało.
Po pomieszczeniu rozległ się szybki klask uderzanych ciał i jęki doprowadzanej na skraj szaleństwa dziewczyny. Dorocie najwidoczniej nie przeszkadzało, że odgrywa rolę innej kobiety. Chciała po prostu seksu i dostała go. Już nie było warunków i ochoty na rozmowy. Liczyło się wyłącznie zaspokojenie. Ich oddechy zaczęły przyspieszać. Kornel dyszał, jakby przebiegł pół maratonu. Dorota nagle krzyknęła, wydając z siebie nieartykułowany jęk rozkoszy. Jej przeciągłe wycie oznajmiło orgazm, który zatrzepotał nią, jakby chwyciła kabel elektryczny. Jej szczytowanie było niezwykle intensywne. Nogi dziewczyny skrzyżowały się, a na podłogę spadł deszcz z tryskającej w orgazmie cipki.
W tym samym czasie Klaudia poczuła potężne skurcze pochwy i zaczęły nią trząść drgawki. Z kolei jej orgazm rozlał się po ciele i przeniósł ją w inne miejsce i czas. Westchnęła głośno, nieświadoma tego, że mogą ją usłyszeć. Fale rozkoszy zalały ją, gasząc świadomość. Skurcze przeniosły się na całe ciało. Zaczęła dyszeć, całkowicie nieświadoma faktu, że ją słychać. Po, zdawać by się mogło, wieczności w krainie rozkoszy, fale zaczęły zanikać. Świadomość Klaudii powróciła. Ze zdumieniem zanotowała, gdzie się znajduje i co właśnie zaszło. Oddychała ciężko. To był niezwykle silny orgazm.
Po chwili ciszy zza przepierzenia znów usłyszała głos. Jak się okazało, tym razem adresatką wypowiedzianych słów była właśnie ona.
– To dla ciebie, Klaudia – usłyszała z bardzo daleka. Ta bezpośredniość sparaliżowała jej jaźń. Jakby wiedzieli, że siedzi tuż obok.
Tym razem przyszedł czas na finisz kochanka. Kornel westchnął głośno i mocnymi pchnięciami zaczął wbijać się w cipkę Doroty, pompując do jej środka swoje nasienie. Raz za razem.
Po chwili wszystko zamarło. W ciszy dało się słyszeć dyszenie całej trójki. Klaudia nie miała siły wstrzymywać przyspieszonego oddechu.
Niespodziewanie odezwała się Dorota.
– Jak zwykle, byłeś wspaniały, chłopaczku – dało się wyczuć, że to nie były ich pierwsze igraszki. – Dzięki za zajebiste rżnięcie. Było bosko. Odleciałam na orbitę.
Kornel klepnął ją w pośladek i wyjął penisa. Na podłogę kapnęło kilka dużych kropli białawego, gęstego nasienia.
– Ups – zachichotała Dorota – ulało mi się. Miałeś tego sporo.
Kornel odzyskiwał oddech.
– Byłaś boska, dupeczko – pochwalił swoją kochankę.
I powiedział coś, co zmroziło Klaudię przerażeniem.
– Myślisz, że się jej podobało?
O kim on mówi? Ta idea świdrowała jej myśli. Oto ona leżała całkiem naga, po potężnym orgazmie. Widok dla postronnych musiałby być wręcz imponująco ekscytujący. Zdawała sobie z tego sprawę, ale zanim postanowiła się podnieść i doprowadzić do ładu, musiała poczekać, aż ta dwójka wyjdzie. Musiała być tylko cicho.
O kim więc mówi Kornel?
Niespodziewanie to właśnie Dorota postanowiła kontynuować wątek.
– Sprawdzę – odpowiedziała, a przerażona Klaudia dostrzegła pod przepierzeniem, jak kolana jej koleżanki dotykają posadzki, klękając w plamę nasienia. Jak jej dwie ręce lądują na płytkach, a w przerwie pomiędzy boksami tuż nad podłogą pojawia się jej rozmazana twarz. Roześmiana i szczęśliwa.
– Cześć Klaudio – zwróciła się bezpośrednio do niej – podobało ci się?
Fala szoku zatkała ją całkowicie. Przerażenie sparaliżowało, niczym uderzenie pałką w tył głowy.
– Kornel, zobacz – Dorota podniosła głowę, ale ten już klękał by spojrzeć na sponiewierane rozkoszą ciało Klaudii. A ona, zdjęta szokiem nie mogła ani wydobyć słowa, ani się ruszyć. Zdawała sobie sprawę, że ta dwójka widzi jej krocze. Że obserwują to, co wystrzeliła z siebie podczas orgazmu. Dostrzegają jej lubieżność w całej okazałości.
– Podobało się jej – stwierdził zadowolony – miałaś świetny pomysł, Dorotko. Ale ty masz łeb, dziewczyno.
– Hej – zwróciła się do Klaudii, ignorując pochwały kochanka – żyjesz?
Klaudia lekko kiwnęła głową. Machinalnie. Dorota uśmiechnęła się i puściła jej oczko.
– To do zobaczenia później, kochana – rzuciła do niej na odchodne i podniosła się z kolan.
– Do później – Kornel postanowił również się pożegnać. – Na pewno jeszcze się spotkamy.
Również wstał i po chwili Klaudia została sama, siedząc na płytkach w kabinie prysznicowej. Czuła się, jakby weszła w surrealistyczny świat, w którym nic nie jest pewne, ale wszystko jest możliwe.
To było tak niesamowite doświadczenie, że nawet nie wiedziała od czego zacząć swoje przemyślenia. Ale w sumie, to nad czym się tu zastanawiać?
Podniosła się powoli. Ręce jej drżały. W zasadzie trzęsła się cała. To, co przeżyła zmieni ją, Czuła to w głębi serca. Na najbardziej pierwotnym poziomie wiedziała, czuła, że transformacja właśnie zaczęła się w niej dokonywać. I że absolutnie nikt nie może tego powstrzymać. Nikt poza nią samą.
A ona?
Nie miała zamiaru przerywać tej przemiany.
Jest hotwife.
I taką rolę zamierza odegrać.
Do niedzielnego wieczora.



Zostaw komentarz