Zanim doszli do siebie, minęło trochę czasu. Koncert jazzowy dawno się skończył. Kominek wymagał ponownego karmienia, w podzięce dając światło i ciepło. Tym razem zajęła się tym Klaudia. Jej nagie ciało błyszczało w pomarańczowo – ognistym blasku. Żar w samym centrum paleniska nie był jednak tak gorący, jak to, co wspólnie przeżyli przed chwilą. Miała nadzieję, że Rafałowi nie przeszło poszukiwanie nowych wrażeń. Zawsze po wytrysku jego seksualność gasła znacznie. Trudno wtedy było sprzedać mu jakieś frywolne pomysły.
Popijając trzecią szklankę soku, Rafał nie mógł pozbyć się obawy, że po spadku napięcia seksualnego temat ich nowej przygody wyparował i jego żona zrezygnuje.
Wyprowadziła go z błędu w momencie, w którym kończył zalewać wrzątkiem jej kakao.
– Pamiętasz, o co cię pytałam, zanim bezceremonialnie i stanowczo mnie przeleciałeś?
– To raczej ty przeleciałaś mnie – odpowiedział – ale pytanie możesz powtórzyć. Koncentrowałem się na tym, jak robisz sobie dobrze.
– Ech, faceci – pogroziła mu palcem – potraficie się skupić na jednej rzeczy, a reszta się nie liczy. Pytanie brzmiało: czy chcesz kontynuować naszą przygodę? Teraz, na trzeźwo, odpowiedz, czy się zgadzasz.
Na twarzy Rafała zakwitł wielki, serdeczny uśmiech. Uśmiech, którego adresatem była jego kochana żona.
– Oczywiście, że się zgadzam, kochanie – odpowiedział wreszcie, gdy odzyskał język w gębie. – Marzyłem o tym od lat. Ale jak ty to widzisz? Co chcesz przeżyć? Masz już konkretny pomysł? Może pragnienie?
– Nie zastanawiałam się nad tym. Ty jesteś większym, że się tak wyrażę, ekspertem – poklepała go po policzku – zdam się na ciebie.
Zastanowił się przez chwilę. Nagle przed oczami jego wyobraźni wyraźnie zobaczył swoją żonę w takich rolach, które obserwował na filmach z folderu „Podatki i zestawienia”. Możliwości były wprost nieograniczone. Pole do eksperymentowania praktycznie nie do zmierzenia, a poziom ekscytacji wręcz astronomiczny. Miał przeczucie, że właśnie zaczynają się najlepsze lata ich pożycia.
– Oczywiście, wiele rzeczy rozpoczniemy tutaj – wskazał ręką obszar mieszkania – w domu.
– Dobrze – odpowiedziała podekscytowana – chociaż wydaje mi się, że już dzisiaj rozpoczęliśmy. Nie uważasz? – Jego ciesząca się gęba stanowiła doskonałą odpowiedź.
– Ale… – zawiesił głos, zamyślając się – prawdziwej przygody nie przeżyjemy tutaj. Musimy być na innym terenie. W nowym miejscu. Być może w nowych rolach.
Na wspomnienie o odgrywaniu ról aż podskoczyła z podniecenia. Tego typu gry działały na jej wyobraźnię wręcz piorunująco. Mogła stać się kimś innym. Kim tylko zechce. Może zmienić fryzurę, makijaż, charakter. Może nawet zmienić imię i stać się całkowicie inną kobietą. Kobietą, która z łatwością zrobi rzeczy, których ona, Klaudia, zrobić by się nie odważyła. Może być pokojówką, studentką, prawniczką. Albo zakonnicą. Albo dziwką! Poczuła motylki w brzuchu. Nie czuła ich od niemal dekad.
– Zacznijmy – kontynuował Rafał – od małych rzeczy. Ale nie za małych – dodał od razu widząc jej zaniepokojenie w oczach – powiedzmy: takie kroki milowe w małych susach.
– Zgoda – zatarła dłonie.
– W przyszłym tygodniu jadę do siedziby spółki do Częstochowy – postanowił wyłożyć swój plan. – Szef ma do mnie sprawę, która wymaga mojej obecności. Mam zapewnione zakwaterowanie w super hotelu SPA. Dwie noce. Pojedźmy tam razem.
– A dzieci?
– Przecież rodzice przyjmą je z radością na trzy dni. A dzieci również się za nimi stęskniły.
– A co ja mam robić sama w hotelu, gdy ty będziesz pracował?
– Dziewczyno – zaczął sprzedaż pomysłu, który już w zasadzie został kupiony – to hotel SPA. Przez dwa dni nie wykorzystasz wszystkich atrakcji, które na ciebie czekają. Masaże, sauny, baseny, jacuzzi, joga i mnóstwo innych rzeczy dla ciała i ducha. Jak dobrze poszukasz, to pewnikiem znajdziesz ofertę prywatnych pokazów niedźwiedzia grizzly jeżdżącego na deskorolce. Na pewno nie będziesz się nudzić. Być może nawet na noc cię do pokoju nie zaciągnę.
– Na to nie licz – dała mu kuksańca w bark. – Mamy się bawić. Rozumiesz, co mam na myśli, mówiąc „bawić”?
– Tak. I wszystko zostaw mnie. Nasz pierwszy raz może być niewypałem, dopiero będziemy się poznawać w tej sferze.
– Jak szczeniaki, które dopiero co odkryły seks – przerwała mu.
– Właśnie – kontynuował. – I może nie będzie od razu tak, jak oczekujesz. Dlatego proszę cię o to, abyśmy się nie zrażali, okay?
– Możesz na mnie liczyć – podniosła rękę, jak do przysięgi. – na mnie, na moje zaangażowanie i na moją mokrą cipkę.
– Nie tylko cipkę, złotko – puścił jej oczko, podając kakao. Klaudia od razu zrozumiała, co miał na myśli.
– Boję się – odpowiedziała, udając przerażenie.
Rafał odsunął zmysłowy obraz, który podsuwała mu wyobraźnia i kontynuował.
– Po drodze możemy natrafić na wiele granic, których nie będziemy chcieli przekroczyć. Musisz mi szczerze mówić, kiedy masz dość. Zrobisz to?
– Jasne, ale mam przeczucie, że to ty wcześniej wymiękniesz.
– Zobaczymy – skontrował – ale pamiętaj, że to nie zawody. Wygrywamy oboje.
– Czyli ustalone. Rozpoczynamy przygodę – podskoczyła z radości. Jej piersi pięknie zafalowały. Uśmiechnęła się filuternie i zalotnie. A był to uśmiech obiecujący wspaniałe doznania. – Ja też mam jedną prośbę.
– Ależ oczywiście – potwierdził natychmiast, bojąc się, że nagle się obudzi – jaką?
– Ja zakładam, że granica jest tylko jedna. Od tego założenia chcę zacząć naszą zabawę, nasz rozwój i dalszą drogę. Tylko tak nie ograniczę swojej wyobraźni. Tylko tak wytłumię głupie moralne bzdury i ograniczenia. Jeżeli od razu założę, że mogę naprawdę daleko dojść, to moja przygoda nie zakończy się tak szybko. Gdybym zakładała, że na niewiele mogę sobie pozwolić, że granica tego, co można jest blisko, cała zabawa zakończyła by się szybko. A tego nie chcę. Tego nie chcemy. Widziałam, co te kobiety na filmach wyczyniają. Kurwa, Rafał, wiele nauki i doświadczeń przede mną. A co wyniknie po drodze? Nie wiem. Ale mówię ci jasno i dobitnie. Na tę chwilę wszystko wolno. Ale naprawdę – spojrzała mu głęboko w oczy, aż przeszył go dreszcz – wszystko jest dozwolone. Prawie. Nie przekraczajmy ostatecznej granicy, dobrze?
– Jasne – odparł skrajnie podniecony – granica. Musi być jakaś granica. Jaka?
Klaudia zachichotała i puszczając mu oko odpowiedziała.
– Konie.



Zostaw komentarz