Podróż trwała w najlepsze. Humory mieli wyśmienite. Cała rozmowa doskonale się kleiła, a frywolne i seksualne uwagi zapowiadały świetny weekend.
Kilka serii na smartfonie, plus wybujała wyobraźnia doprowadziły do tego, co nieuniknione. Klaudia ponownie powierciła się na siedzeniu pasażera, by po chwili znowu sięgnąć po podróżną torbę, leżącą na tylnej kanapie.
– Widzę, że ostro się podjarałaś, dziewczyno. Ale, jeżeli mogę coś doradzić tak od serca, to zamiast moczyć majtki, może po prostu je zdejmiesz? – zapytał Rafał, gdy zauważył, jak żona kręci się i zaciska uda.
– Łatwo ci mówić – odparła – ale wierz mi, Rafałku, że to nie w majtkach problem.
– O. To w takim razie w czym? – poważnie się zainteresował.
– W cipce – wypaliła a po samochodzie rozszedł się jej serdeczny śmiech.
– Czyli ostatecznie wychodzi na to, że jednak w majtkach – podsumował filozoficznie.
– Nie bądź taki cwany – odparła rozpinając guziki ciasno opinających jej seksowne biodra wytartych dżinsów. Po chwili zdjęła je i spojrzała z zaciekawieniem na swoje gołe nogi i krocze.
– Co tam widzisz, dziewczyno? – Rafał był zauroczony z jak naukową wnikliwością jego żona studiuje swój negliż.
– Cholera – podsumowała analizę – trochę się podnieciłam.
– Trochę? Zresztą, co się dziwisz? Analiza zestawień i podatków tak działa, złotko – odpowiedział i krótko zerknął w kierunku jej krocza. Poczuł, jak w rozporku robi się ciasno.
– Zostały mi tylko – zamyśliła się, przykładając palec do ust. – dziesięć par. Tak, tylko dziesięć.
– W takim tempie – udał, że liczy coś w myślach – jak przyjedziemy do hotelu, zostanie ci trzy.
– Weź mnie nie strasz? – Szturchnęła go w ramię.
– Ale o co ci chodzi? Że będziesz chodzić bez majtek? – zauważył, jak jej powieki drgnęły na tę myśl. – Tym lepiej dla nas. Nie będziesz się przejmować bielizną, gdy zechcesz, żebym od razu, bezceremonialnie cię zerżnął w windzie, na korytarzu lub przyciemnionej loży.
– Ojej Rafał – uśmiechnęła się do tych obrazów – musisz mnie tak podniecać? To, kurwa, nie jest śmieszne. Torturujesz.
– To mój obowiązek, złotko – włączył kierunkowskaz, by wyprzedzić kolejny z Tirów, które dość gęsto blokowały drogę. – Zdejmij wszystko. Oszczędzisz na suszeniu.
– Moja cipka nie wyschnie, gdy zdejmę majtki.
– Ja nie cipkę mam na myśli. Zdejmij majtki, to ich nie zmoczysz.
Klaudia sięgnęła palcami za krawędź koronkowego brzegu czarnej bielizny i zaczęła ją zsuwać. Powoli odsłaniając doskonale wydepilowane łono, na którym ostał się tylko cienki, diabelnie seksowny pasek ciemnych włosków. Wyraźnie westchnęła, gdy tylko majtki odlepiły się od nabrzmiałych, wilgotnych warg. Po krótkiej, acz niezwykle zabawnej gimnastyce nóg, udało jej się pozbyć ich całkowicie.
– Ale przyjemnie – powiedziała raczej do siebie, niż do niego.
– Jesteś niesamowicie piękną kobietą. – Takie komplementy ostatnio otrzymywała często. A ponieważ czuła, że Rafał mówi szczerze, za każdym razem efekt musiał być ten sam.
– Eh, mężu. Mów tak do mnie więcej – odpowiedziała zadziornie – a ja tymczasem zmoczę ci siedzenie. Będziesz tu miał plamę soku z żony.
– To skóra – uśmiechnął się i poprawił okulary przeciwsłoneczne na nosie – nie przesiąknie. Najwyżej będzie kałuża – tym razem nie wytrzymał i roześmiał się serdecznie.
– Kałuża, kałuża – sparodiowała jego komentarz. – Tyle lat żonę obracasz, a o cipkach wiesz jednak tyle, co nic. Zejdź na ziemię. To nie krany, złociutki. Nie ciekną tak, jak to widzisz na tych swoich filmach. Wilgoć tak, może trochę soczku, ale nic więcej. Co nie zmienia faktu, że nie wiem, co mam teraz robić. Zapodaj jakiś niepodniecający temat. Masz jakiś pomysł? Tylko uprzedzam – uprzedziła – jeżeli zaczniesz rozmowę o szachach, hurtowniach lub samochodach, pustynia, jaka we mnie zagości będzie permanentna.
Rafał przyjął do wiadomości i rozpoczął wyprzedzanie autobusu. Na chwilkę zamilkł. Po zakończonym manewrze przedstawił swój plan.
– Pokaż rękę? Dłoń, znaczy.
Klaudia ze zdziwieniem wyciągnęła do niego dłoń. Była tak zaciekawiona tym nagłym zwrotem w rozmowie, że zapomniała przez chwilę o palącej ją chcicy.
– Okay – odpowiedział, po przeprowadzeniu diagnozy – wszystko w porządku.
– W porządku? – Totalnie ją zatkało. – A co takiego widzisz, że jest w porządku? Brakuje mi palców, czy co?
– Zanim przejdziesz do szerzej zakrojonych działań z cipką, spójrz na swoją dłoń – powiedział poważnie jej tajemniczy mąż. Wyciągnęła ją przed oczy i przyglądała się badawczo. – Co widzisz?
– Jak to, co widzę? – rzuciła, czując, że przekracza jakąś granicę absurdu. – No, dłoń widzę. A co mam widzieć? Ucho?
– No właśnie – Rafał uśmiechnął się kącikiem ust. Szelmowsko. Tak, by ona nie widziała. – Widzisz dłoń. Palce. I na tym opiera się mój plan obniżenia twojego napalenia. Więc – sięgnął prawym ramieniem do tylnej kanapy i chwycił duży, gęsto pleciony słomkowy kapelusz – weź teraz te swoje zgrabne paluszki, moja podniecająca żonko, i wsadź je sobie w cipkę, aż odlecisz z rozkoszy. Orgazm załatwi sprawę. Przynajmniej na jakiś czas.
Klaudia zaniepokoiła się, że jej facetowi odbiło.
– No co? – kontynuował spokojnie. – Jesteś napalona. Twoja cipka aż ocieka od twoich soków, jesteśmy sami w aucie, nikt nas nie zauważy – patrzyła na niego z niedowierzaniem – a dodatkowo mnie sprawisz dużą przyjemność. Masz – podaj jej kapelusz – to dla Ciebie.
– Zwariowałeś? – krzyknęła, zakrywając nim nagie łono. – Mam sobie robić dobrze tutaj? Postradałeś rozum?
– Bynajmniej – odparł spokojnie Rafał. – To ty go tracisz. Od tej chuci, która cię spala. Zrób sobie śliczną, aczkolwiek skuteczną palcówkę. Chętnie posłucham i pozerkam.
Patrzyła na niego badawczo, czekając, aż wybuchnie śmiechem i krzyknie: żartowałem. Ale nic takiego nie nadchodziło. Mąż patrzył na drogę spokojnie, szelmowsko uśmiechnięty i z takim wyrazem twarzy, który u niego widziała wielokrotnie. On był absolutnie przekonany, że ona to zrobi! Wariat. Napięcie zaczęło powoli odpływać.
– Nie chcę – wydała wyrok przekreślający jego plany – jak dojedziemy na miejsce, to się zobaczy.
Rafał spojrzał na żonę i zauważył, jak skurczyła się na siedzeniu pasażera. Jakby zgasła. Nie przejął się tym wcale, ponieważ taki był jego plan. Chciał, aby trochę ostygła. Teraz to on zaprowadzi ją na szczyt. A im dłuższa droga, tym większa satysfakcja z osiągnięcia celu. Wyprzedzając kolejną kolumnę kilku Tirów zagaił od niechcenia.
– Ostatnio przeżyliśmy cudowną noc, pamiętasz?
Klaudia uśmiechnęła się automatycznie do wspomnień.
– Oczywiście. To była najbardziej emocjonująca noc, którą z tobą przeżyłam.
– Którą „przeżyłaś ze mną” – zawsze lubił łapać za słówka w seksualnych rozmowach.
– Z każdym! – zdjęta strachem sprostowała natychmiast. – Z nikim innym nie przeżyłam takiej nocy.
– Szkoda – wydął wargi, na co ona zmarszczyła pytająco brwi – skoro teraz i tak jesteś ze mną i kochamy się, to ostre przygody z twoimi byłymi w ogóle mnie nie ruszają. Powiem więcej; twój brak ostrych przygód z tymi, których pieprzyłaś przede mną, generuje dwa poważne problemy.
– Co? Problemy? Jak? – Zbaraniała. – Dwa?! Ja pieprzyłam?
– Albo oni pieprzyli ciebie – puścił jej oczko i natychmiast podjął dalej temat, bo już widział furię rodzącą się na jej twarzy. – Pozwól, że delikatnie wyjaśnię, co mam na myśli. Pozwolisz?
– Mów, dewiancie – założyła ręce wokół piersi i oparła lekko na koronie kapelusza. Próbowała udawać, że się boczy, ale ciekawość wprost ją zżerała od środka. – Jakie problemy?
– Pierwszy z nich – zaczął, jednocześnie płynnie manewrując pojazdem na ruchliwej autostradzie – jest taki, że nie będziesz mi mogła opowiedzieć twoich pikantnych przeżyć. Nie opowiesz mi, iluż to wspaniałych przygód byłaś uczestniczką. Przygód i frywolnych nocy, które nasz wieszcz Leśmian mógłby później opisać w sonetach.
– Ty wolałbyś chyba strofy spisane przez Fredrę. Tego zboczucha – podsumowała tę śpiewną, staropolska manierę, którą jej mąż ją uraczył. – Pasujecie do siebie z tą kwitnącą wyobraźnią. Który normalny facet podnieca się na opowieściach żony o jej byłych?
– Taki – odpowiedział – który ufa, kocha, jest pewny i stabilny.
– No to masz pecha, przepełniony zaufaniem mężczyzno, bo niestety nie opowiem niczego. I tak, co tam moje przygody w porównaniu z tym, co mamy w folderze o podatkach? Tam to dopiero się dzieje.
– To tylko filmy, nic więcej. Które, nawiasem mówiąc, ślicznie skatalogowałaś: lesbijki, trójkąty, grupowy, gangbang, bukkake, BDSM… – przypomniał jej Rafał tą niekończącą się wyliczanką.
– No i cuckold – weszła mu w słowo – przede wszystkim ta tematyka, bo w tym twoim burdelu niczego nie można było znaleźć.
– Burdelu? – roześmiał się na cały głos. – Nawet nie wiesz, jakie to adekwatne. No, ale – powrócił do tematu – nie przeżyłaś pikantnych przygód z innymi, więc mi nie opowiesz.
– Niech ci będzie – nie chciała ciągnąć tematu. – A drugi problem?
– Cóż – wydął wargi, jakby miał przygotowaną odpowiedź – nie zrobisz ze mną żadnych cudów i sztuczek których wcześniej się nie nauczyłaś.
– Czyli co? – Oczy Klaudii niebezpiecznie się zaogniły, zwiastując potężne kłopoty. – Jestem kiepska w łóżku? To mi chcesz powiedzieć?
– Zawsze można być lepszym, co nie? – ta odpowiedź całkowicie ja rozbroiła. – A tak na poważnie, to chcemy poznawać nowe rzeczy, tak? W łóżku jesteś cudowna, i ja też daję radę. Ale nie jestem najlepszy. Gdybym tak założył, niczego nowego bym się już nie nauczył. Chciałabyś, żebym już nic nowego w naszym pieprznikowym życiu nie dodał?
– No nie – zastanowiła się. – Wiem, że prowokujesz, ale w porządku. Coś w tym jest.
– Jak to szło? – Rafał podniósł teatralnie oczy i zamyślił się udając, że przeszukuje zakamarki pamięci, niczym stary kronikarz od wieków nie czytanej książki. – A! Już wiem. „Chcę więcej, kochanie”.
Klaudia zadrżała.
– Widzę, że pamiętasz – kontynuował Rafał. – To był twój pomysł, twoje pragnienie. Twoje urodziny. I w tę niezapomnianą noc wyjaśniliśmy to sobie dokładnie. Pamiętasz na pewno.
Spojrzał na nią i uśmiechnął się serdecznie. Odwzajemniła uśmiech i pogładziła go po policzku.
– Pamiętam, kochany – wróciła na moment do tamtych chwil. – To była cudownie oczyszczająca noc.
– Faktycznie oczyszczająca, nie ma co – uśmiechnął się serdecznie, a ona od razu zrozumiała, co miał na myśli.
– Fakt. Prania było co niemiara. Narzuta aż trzeszczała od naszych wyschniętych wydzielin.
– Moja sperma nie trzeszczy – oburzył się teatralnie Rafał.
– A mój sok z cipki tym bardziej – odpowiedziała w konwencji.
– To w takim razie co trzeszczało?
– Pewnie kolana, jak to podnosiłam z podłogi – ryknęli śmiechem jednocześnie. Po chwili uspokoili się na tyle, by mogła dokończyć myśl.
– Tamta noc, to był nasz kamień milowy. Nasz punkt zwrotny.
– Masz rację – potaknął. – A ja zadeklarowałem ci, że z rozkoszą będę uczestniczył w tej przygodzie. Że będziemy przekraczać granice. Przecież wiesz, że chcąc doświadczyć czegoś nowego, trzeba zrobić coś nowego. Nie muszę ci tego tłumaczyć, bo wiesz doskonale o co chodzi. Nawet lepiej ode mnie.
– Lepiej od ciebie? – zaintrygowała się.
– Tak, ale o tym opowiem ci w niedzielny wieczór, jak wszystko się ułoży.
– Czyli masz jakiś plan?
Myśl, że on wszystko zaplanował była podniecająca.
– Tak – odpowiedział poważnie. – Powiedziałaś: żadnych granic. Dlatego mam dla ciebie propozycję.
– Słucham z uwagą. Rafcio, co żeś wymyślił?
– Jeżeli liczysz na to, że zdradzę ci szczegóły, to prędzej wsadzisz sobie do cipki dwa palce i odpłyniesz w orgazmie.
Klaudia natychmiast podniosła dłoń i złożyła dwa palce, jakby chciała zasalutować.
– Mężulku, prowokatorze, oto dowód, że się mylisz – mówiąc to włożyła dłoń pod słomkowy kapelusz i westchnęła rozkosznie.
– A bo ja to wiem, co ty robisz pod tym kapeluszem? Zresztą, nie po to ci go dałem.
– A po co?
– Dojdziemy do tego za minutkę – uciął temat na minutkę. – Mam, jakby to powiedzieć, zaplanowane trzy scenariusze naszej przygody.
– Ojej. Aż trzy – Klaudia westchnęła rozkosznie. Rafał nie mógł zgadnąć co wywołało tę reakcję: pomysły czy palce.
– Nie tak szybko. Ta gra ma zasady – był bezlitosny – i musisz ich przestrzegać.
– Też mi równa gra, jeżeli to ty je ustalasz.
– Ostatnio było na odwrót i jakoś nie narzekałaś. No i ja też świetnie się bawiłem. To chcesz usłyszeć, czy nie?
– Tak – odparła natychmiast – mów.
– Mam dla ciebie grę. Przygotowałem trzy scenariusze zabawy. Możemy pójść tylko jednym z nich. Drobne modyfikacje są oczywiście możliwe w trakcie. Ale niewielkie. Po tej pamiętnej nocy długo myślałem, co zrobić – zaczął wyznanie – co miałbym zrobić, żeby spełnić twoje marzenie? A ponieważ, jak wiesz, jestem pragmatykiem, opracowałem plan, który, przy odrobinie szczęścia przyniesie dodatkowe, poboczne korzyści.
– Zaraz, zaraz – przerwała mu – chcesz mi powiedzieć, że jestem kwiatkiem do kożucha? Że opracowałeś plan w którym ja jestem jedną ze zmiennych? Mówiąc po twojemu. To, kurwa, chcesz mi zakomunikować?
– Co ty pieprzysz, kobieto? – odpowiedział trochę za ostro, ale wiedział, że tylko tak zbije jej wściekłość. To niezawodna metoda: zareagować adekwatnie i uspokajać. – Twoje insynuacje są, kurwa, głupie. Skąd taki pomysł w ogóle? Co? Przecież wiesz – faza druga – że robię to dla ciebie, bo sama tego chciałaś, do cholery. Że to ty jesteś jedynym powodem tej wyprawy – faza trzecia – ponieważ cię kocham, głupia babo. I twoje pragnienia, choćby nie wiem, jak pokręcone, są dla mnie bardzo ważne. Rozumiesz? To nie podlega dyskusji.
Podziałało, jak zwykle zresztą.
– Jesteś słodki – odpowiedziała już całkiem spokojnie. – To jakie masz pomysły? – Po tym wybuchu aż gotowała się z ciekawości.
– Nie zdradzę ci żadnych detali – podniósł palec i pogroził jej stanowczo – nawet nie proś. Ale, ogólnie mówiąc są trzy scenariusze liniowy, pikantny i zmysłowy. Albo inaczej: klasyczny, ostry i transformujący. Ty musisz wybrać, którym chcesz pójść. Ale ponieważ nie znasz szczegółów których, przypominam, ci nie zdradzę, kieruj się intuicją. Kobiecą intuicją.
– Tą, która budzi się pomiędzy moimi nogami?
– Inna na razie nam niepotrzebna.
Klaudia zamyśliła się przez chwilę. Musiała wymyśleć jakiś sposób na podejście go, żeby zdradził choć kilka detali. A później po nitce do kłębka. Z czasem dowie się reszty. Postanowiła zagiąć go pytaniem z czapy, aby zbić go z tropu.
– A co z tym, co mówiłeś przy garażu? – Rafał uniósł brwi w zaciekawieniu. – No, o tym, że z chęcią mnie oddasz w ręce innego?
– O ty suczko. Akurat to zapamiętałaś? Nieźle. Widzę, co ci chodzi po głowie. W porządku – przeszedł na poważny ton – o co chcesz zapytać?
– Czy to znaczyło to, co wydaje mi się, że znaczyło?
– Już bardziej nie mogłaś zagmatwać prostego pytania – ścisnął jej udo, aż zasyczała – ale w porządku, zapytam za ciebie: czy myślałem o tym, żebyś na moją zgodę lub prośbę pieprzyła się z innym facetem?
Milczała długo. W głowie zaczął jej się robić mętlik. Miewała takie fantazje, ale to były tylko fantazje. Rozważany na poważnie seks z innym mężczyzną przerażał ją. Czy to już zdrada? Ale, jak Rafał o tym wie i chce tego? To chyba nie zdrada? Ale ona nie może tego zrobić. Co ze wstydem? Zażenowaniem? A jak ona będzie do niczego? Obcy penis w jej środku? Po tylu latach małżeństwa? A co, gdyby Rafał chciał być przy tym? Spaliłaby się ze wstydu. Uciekła by jak najdalej. Seks z innym facetem? Czy zdobyła by się a taki czyn? Czuła, że to jest granica, której nie chce przekraczać.
Przynajmniej na razie, dopowiedział w jej głowie jakiś głos.
– Tak – odezwała się w końcu – to właściwe pytanie. Więc, czy któryś twój scenariusz na zabawę przewiduje seks z innymi… osobami? – Nie przeszło jej przez usta „facetami”.
– Tak – odparł natychmiast.
Zatkało ją.
– Tak po prostu?
– Tak po prostu – potwierdził, że się nie przesłyszała. – Pozwól, że coś ci powiem o naszym wyjeździe. Gwarantuję, że cię to zainteresuje. Pozwolisz?
– Tak.
– Okay – spojrzał na nią serdecznie i pogładził ją po policzku. – Ale coś za coś.
– Czyli?
– Załóż kapelusz na głowę. Jedziemy na wschód autostradą. Mamy piękne słońce, które akurat grzeje ciebie.
– Ale jestem goła od pasa w dół.
– Właśnie dlatego chcę, żebyś założyła ten kapelusz na głowę.
– Najpierw opowiedz, co to za sprawa, którą…
– Klaudia! – przerwał jej ostro i odczekał, aż spojrzy na niego. Ich spojrzenia na krótko spotkały się – Załóż kapelusz na głowę! Proszę! – powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu. Poczuła dotknięcie stanowczości i męskiej siły. Założyła kapelusz, nawet o tym nie myśląc. Podobał jej się taki Rafał.
– Czego sobie jaśnie pan życzy – ukłoniła rondem i czekała na ciąg dalszy rozmowy.
Rafał natychmiast złagodniał.
– To, co zrobiłem teraz, było konieczne – powiedział delikatnie. – Chciałem sprawdzić, jak reagujesz na stanowczość. Czy jesteś w stanie się podporządkować. Jak się zachowasz, gdy dostaniesz rozkaz.
– Rozkaz? Masz dla mnie rolę uległej suki? A jak wrócimy do domu, to co?
– Na to jest metoda – odpowiedział od razu, jakby już miał przygotowaną odpowiedź.
– Jaka?
– Musimy zawrzeć pakt, umowę. Proponuję złożenie sobie samym i sobie nawzajem uroczystej, więżącej przysięgi, że to, co wydarzy się na tym wyjeździe, pozostanie wyłącznie w naszych wspomnieniach. Będziemy mogli wspominać tylko dobre rzeczy. A to, co wydarzy się w hotelu, zostaje w hotelu. Choćby nie wiem co.
– Co masz na myśli? Co ma się tam wydarzyć aż takiego, żeby takie umowy zawierać?
– Nie podoba ci się taki układ?
Klaudia pomyślała przez chwilę. W sumie to wszystko miało sens Obie strony kryte. Klauzule umowy zabezpieczają ich małżeństwo i życie codzienne. W porządku.
– Dobra. Umowa to dobry pomysł. Jestem w stanie z łatwością przyjąć, że to, co się wydarzy, pozostanie na miejscu zbrodni. Ale jest inny problem.
– Jaki?
– Moja moralność – zaskoczyła go tą odpowiedzią. – Nie wiem, czy zdołam pokonać obawę przez moralnymi konsekwencjami. Przed strachem, że będę niepoprawna, zepsuta, zdzirowata. Wiesz, tamtej nocy to wszystko była rozmowa. Teraz wcielamy to w życie. Nie wiem, co się wydarzy.
– Niepoprawna i zepsuta? – zaśmiał się. – Chyba dziwka? Na to też mam sposób – odpowiedział natychmiast.
– Widzę, że się solidnie przygotowałeś, chłopczyku – pogroziła mu palcem. – Jak zdejmiesz ze mnie kajdany moralności i porządnej nauczycielki? Abym mogła się wyzwolić. Lub podjąć chociaż taką próbę. Stać się twoją dziwką. Jak tego dokonasz? – I po chwili dodała – jak tego dokonamy?
– Od chwili zameldowania – zaczął bez zbędnych wstępów – aż do wymeldowania przejmuję na siebie wszystkie twoje moralne i obyczajowe wybryki, grzeszki, naruszenia tychże zasad i ich konsekwencji. Zawłaszczam twoje sumienie i wszystko, co zrobisz spada na mnie. Ja to udźwignę. Będziesz mogła odkryć i badać pełnię swojej zdzirowatości i uśpionego kurestwa. Stać się pełną gębą moją dziwką – patrzył, jak oczy Klaudii rozszerzają się ze zdumienia na tę deklaracje. Po chwili, widząc że wszystko w porządku, z satysfakcję dodał – i nie tylko moją dziwką.
– Zboczuch – sprzedała mu kuksańca. Samochodem lekko zafalowało.
– Który wariant wybierasz? – zapytał, gdy opanował kierownicę. – Klasyczny, ostry czy wyzwalający?
– Klasyczny poproszę. Na początek powinno wystarczyć.
– Postanowione.



Zostaw komentarz