Rozdział VI
Czuła przymus, by jak najszybciej wyjść na zewnątrz. I wcale nie chodziło o prysznic. Ani tym bardziej o to, że musi się schłodzić. Owszem, czuła potrzebę, ale by ochłonąć. To, czego się właśnie dowiedziała przygniotło ją. Poczuła się, jak pacynka kierowana przez mistrza ceremonii. Jakby jakiś reżyser, a konkretnie Rafał, rzucił ją w sam środek jakiejś pokręconej, perwersyjnej gry.
Chwyciła suchy ręcznik z wieszaka obok wejścia do sauny i udała się w kierunku pryszniców. Nie przejmowała się, że maszeruje raźnym krokiem całkowicie nago. Bransoletka ciążyła jej mocno. Musiała to wszystko przemyśleć. Czy tak ma wyglądać jej przygoda? Czy naprawdę nie może nad niczym zapanować? Jest tylko eksponatem w erotycznym przedstawieniu, ku uciesze jej pana?
Tego już za wiele, pomyślała.
Zrobiła tył zwrot i weszła do szatni. Otworzyła szafkę i chwyciła za telefon. Jedna wiadomość. Od Rafała.
Nie czytała jej. Włączyła Messenger i wstukała do niego.
„Aleś mnie załatwił z tą bransoletką, zboku. Teraz inni mają mnie za puszczalską hotwife. Mało ze wstydu nie spłonęłam. Jaką grę prowadzisz ze mną? Jaką przypisałeś mi rolę w tej grze?”
Wysłała.
Komunikator potwierdził odczyt. Po chwili zauważyła, że Rafał coś odpisuje. Cóż takiego miał jej do powiedzenia? Pocieszenie? Wyjaśnienia? A może chciał się wytłumaczyć? Przeczuwała, że nawet może się mu zrobić przykro, że wystawił ją na takie poniżenie. Poniżenie? To słowo jakoś jej nie pasowało do tego, co czuła. Oczekiwała skruchy, przeprosin i żalu, że ten eksperyment wstawił ją w ramy tak niekomfortowej gry. Tak. Zdecydowanie na pewno przeprosi i zrobi wszystko, żeby załagodzić ten szok.
Pełne napięcia sekundy mijały, aż komunikator wydał dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzała na ekran.
„Chciałaś przygody. Chciałaś więcej. Przypominam ustalenia: twoje sumienie i obiekcje są u mnie, pod moją kuratelą. Jeżeli złamiesz postanowienia, lub definitywnie chcesz zakończyć tę przygodę, już nigdy do tego nie wrócimy. To ty wkładałaś własne palce do cipki deklarując chęć przygody. To ty powiedziałaś do mnie, że chcesz więcej. Ciągniemy dalej lub kończymy. Więcej o to nie zapytam. Decyduj. Jeżeli chcesz kończyć, to zdejmij prezent z kostki.”
Przeczytała. Przez chwilę stała całkowicie oszołomiona. Nie takiej wiadomości się spodziewała.
Nie przypominała sobie, żeby Rafał kiedykolwiek stawiał sprawę tak ostro. To nie było do niego podobne. Jej wiadomość musiała wytrącić go z równowagi.
Ale czy dała mu jakiekolwiek powody, by czuł się zdenerwowany? Zastanowiła się przez chwilę. Zrobiła szybki skan całego wątku tej przygody. Tej samej, która rozpoczęła się w momencie, gdy podjęła decyzję, przełamała się i wypowiedziała do niego: chcę więcej, kochanie. To był początek. Za jej sprawą. A Rafał? Robił, co mógł, by spełnić jej chęć przekroczenia nowych granic i ekscytujących rejonów jej jaźni. I chociaż w zaciszu ich salonu zgrywała wyzwoloną siebie, chętną na przeżycie erotycznych przygód kobietę, to teraz zderzyła się rzeczywistością. I to za sprawą jej faceta ta rzeczywistość trwa. Dzieje się. I bezlitośnie weryfikuje jej determinację, pragnienia, słowność i prawdę, która tkwi głęboko w niej samej.
Od wejścia do lobby i spotkania z Agatą, ciągle mieszała mu swoją zazdrością. Cholera, pomyślała, musiałam go mocno skołować. Pewnie nawet nie wie na czym stoi.
Przeczytała jeszcze raz.
Wiadomość była, niczym wymierzony policzek prosto w jej wyeksponowaną hipokryzję. Kurde, pomyślała, przecież on miał rację. Przecież zrobił to tylko dlatego, że ja chciałam doświadczyć czegoś nowego. I, jak się teraz okazuje, tylko się oszukiwała. Łudziła sama siebie, że zdobędzie się na odwagę, by sięgnąć po przygodę. Rafał wiedział. Cholera, on wiedział, że wyjdzie z niej cykor. Bo w gębie jest mocna, ale gdy przychodzi co do czego, to już sprawy wyglądają inaczej. Przypomniała sobie również ich rozmowę. Oraz układ, który zawarli podczas podróży. Układ, który zdejmował z niej cały ciężar odpowiedzialności związanej z jej pobytem. I wszystkim, co się z tym wiąże. Tylko gdzie leżała granica tego, co może zrobić, a tego co jest jednak zakazane? Małżeństwo, związek, zaufanie. Kochała Rafała i nie chciała go ani skrzywdzić, ani oszukać. Zwłaszcza, że wyszły z niej te pieprzone emocje zawiści odnośnie innych kobiet.
Bransoletka.
No właśnie. Nagle ją olśniło. To nikt inny, jak właśnie Rafał założył na jej nogę emblemat gorącej żoneczki. To on ją wystawił światu. Wiedział, że gdyby znała znaczenie tego złotego łańcuszka na jej kostce, gdyby jej zdradził znaczenie, nigdy nie odważyła by się wejść między ludzi. A rozebrać przed obcymi? W życiu! Przekroczyła granicę. Weszła w rolę, nawet o tym nie wiedząc. Zrobiła to, do czego nigdy by się nie odważyła. I zrobiła to dlatego, że to jej własny mąż ją podpuścił.
Wychodzi na to, że ten cwaniak wie, co robi. Więc, skoro ona jest trochę zagubiona, to może po prostu mu zaufa? Zapomni o sumieniu, które oddała do jego dyspozycji i popłynie na fali przygody. Chciała kontynuować.
Był jeszcze jeden powód.
Jak teraz się wycofa, on nie wróci do tematu. W perspektywie czekają ich lata marazmu, normalności, zwyczajności, której podłożem będzie jej tchórzostwo i obiekcje. Zostanie nudny seks, obiekcje przy wyznaniach swoich pragnień, milczenie. Będzie musiała siedzieć cicho, gdy tak naprawdę namiętność, wyobraźnia i chęć przeżycia czegoś wspaniałego będą chciały krzyczeć z niej na cały świat.
Pieprzyć to, pomyślała. Chwyciła za telefon. Wstukała odpowiedź.
„Działamy dalej. Bransoletki nie zdejmę. Jestem na drodze do przygody. Będę najgorętszą hotwife, jaka wędrowała po zakamarkach twojej wyobraźni.”
Wysłała.
Uff, pomyślała, ciesząc się, że zrobiła ten kolejny krok. I nie zamierzała oglądać się za siebie.
Uświadomiła sobie, jak bardzo kocha męża. Tak wiele zrobił dla niej. Aby poczuła, że żyje. Że świat jest ekscytujący i pełen przygód. I ona, obiecała sobie, odwdzięczy się.
Nagle przypomniała sobie. Nieprzeczytana wiadomość, której nie otworzyła. Chwyciła za telefon.
„Pod prysznicem musisz zrobić sobie dobrze. Aż do orgazmu.”
Kolejne zadanie? On się chyba rozkręca, pomyślała. Aż strach wyobrażać sobie, jakie będzie kolejne? Ale sumienie i skrupuły zabrał Rafał. Ona zamierzała pójść na żywioł. Życie jest za krótkie.
„Załatwione. Zrobię to, myśląc o Tobie, mój kochany. I o tym, jak rżniesz moją cipkę”. Odpisała i po chwili postanowiła dopisać jeszcze jedno zdanie: „A ty pokaż mi jak bardzo cię kręci to, że twoja żonka będzie się masturbować pod prysznicem myśląc o twoim kutasie”. Wysłała wiadomość i schowała telefon do szafki.
Te transformujące kilka minut przemieniło jej wnętrze bardziej, niż całe lata karuzeli domowych obowiązków i wypełniania swojej roli, jako żony, matki, synowej. Motylki w brzuchu znowu zatańczyły. Skierowała krok w stronę pryszniców. I to nie bynajmniej po to, aby się ochłodzić.
W stanie dość mocnego emocjonalnego wzburzenia weszła do kabiny. Prysznice, tak jak sauny, były koedukacyjne. Każda z nich zapewniała pozory dyskrecji, ponieważ cienkie przepierzenia pomiędzy kabinami kończyły się tuż na wysokości łydek. Zajęła ostatnią z sześciu. Zależało jej, aby nikt nie przyłapał jej na wykonywaniu misji, którą zlecił jej małżonek. Miała do wypełnienia obowiązek. Zobligowała się, by zrobić sobie dobrze. Doprowadzić się do orgazmu. Ale, czy podoła? Sama chęć swoje, ale klimat i nastrój to co innego. Nie wystarczyło wsadzić sobie w pochwę dwóch palców, by odlecieć. Klaudia potrzebowała stymulacji wyobraźni. Czegoś, co samo z siebie powodowało by, że robi się mokra i rodziła się w niej żądza. Pusta kabina, obce miejsce i ryzyko, że ktoś podsłucha działały studząco.
Cholera, pomyślała, to nie będzie łatwe.
Odkręciła wodę i weszła pod pełen strumień deszczownicy.



Zostaw komentarz