Odwróciła głowę w stronę siedzącego po jej lewej stronie mężczyzny i zauważyła, że przyłapała go na dyskretnym obłapianiu wzrokiem jej krągłości. Cholera, pomyślała, wypięłam się przed nim, jak tania dziwka. Usprawiedliwiła się, że to przez ten żar. Musiało ją nieźle zamroczyć. Jednak ta myśl nie dawała jej spokoju. Ale mleko już się rozlało. Trudno. Widział swoje. Cóż, to dorosły mężczyzna. Na pewno nie peszy go nagość innej kobiety. Kątem oka skupiła uwagę na jego wzroku. Złapała, jak jego spojrzenie błądzi po jej ciele, co i rusz zatrzymując się na zawieszonej na jej kostce bransoletce. Musiał go zauważyć jeszcze zanim pozbyła się ręcznika. Jej striptiz musiał zrobić na nim wrażenie. Kuszące biodra, sterczące sutki i gładkie łono. Gładkość tak wspaniale ukazuje sedno, pomyślała. Świadomość tego, że jest pożerana wzrokiem, miło połechtała jej kobiece ego. Jezu, pomyślała, ale to ekscytujące. Taki niewinny, kuszący akt działał na niego, jakby był zdalnie sterowany. Z tą świadomością spojrzała w jego oczy, a w jej spojrzeniu musiało być coś takiego, co sprawiło, że ten odwrócił wzrok. Nie uszło jej uwadze, że przykrył krocze ręcznikiem. Ta sytuacja go peszyła? Podniecała? Postanowiła trochę go rozluźnić. I sprawdzić pewną teorię.
– My się jeszcze nie znamy – odezwała się nagle do niego. – Jestem Klaudia – uniosła się i pochyliła do przodu, świadomie kołysząc piersiami. Ten gwałtowny ruch potrząsnął rosę na jej ciele, która strumyczkiem zaczęła kapać z jej sutków.
Mężczyzna wstał nieznacznie, wyciągając dłoń. W tym samym momencie Klaudia, udając utratę równowagi, natychmiast cofnęła się lekko. Chcąc dotrzymać jej kroku i uścisnąć podaną dłoń, musiał wychylić się trochę bardziej, niż planował. W rezultacie ręcznik przykrywający krocze, wylądował na podłodze. A on totalnie zaskoczony, stanął przed trójką kobiet, prezentując w całej okazałości sterczącego na baczność penisa. Dużego penisa.
– O Jezu – wymsknęło się z ust Doroty. Klaudia znała ten rodzaj „O Jezu”. Wypowiadała go czasem, gdy czuła, że Rafał wkłada do jej cipki coś konkretnego.
Wszystkie trzy wpatrywały się w bordową żołądź i gruby, owiązany żyłami trzon. Jego penis prężył się pod tak ostrym kątem, że siedząc na podwyższonej ławce doskonale widziały dyndającą mosznę.
– Przepraszam – odparł lekko zapeszony.
Ten podstęp musiał go zaskoczyć.
Klaudia widziała, że twarz mężczyzny ma kolor tylko o jeden ton mniej jaskrawy od koniuszka jego penisa. Była pewna, że to nie od temperatury, chociaż ta właśnie osiągnęła poziom magmy. A to mnie było przed chwilą głupio, pomyślała. Zrobiło się jej go szkoda. To nie jego wina, że się podniecił. To w zasadzie (i tutaj rozpierała ją duma) jej zasługa.
– Nie przejmuj się – odezwała się całkiem swobodnie, jakby do niczego zdrożnego nie doszło. – Nie ma co się peszyć. Jesteśmy dorośli, co nie? To jak masz na imię?
– Eee – zająknął się wyciągnął ponownie rękę, by uciskać dłoń Klaudii. – Kornel. Miło mi – jego uścisk był mocny i szybki.
– To nam jest miło – Edyta nie pomagała sytuacji opaść do normalnego poziomu. – Widząc coś takiego, kobieta czuje się naprawdę wspaniale. Chociaż to raczej trofeum dla naszej nowo poznanej Klaudusi, prawda?
– Nie będę zaprzeczał, że tak – odparł, nabierając większej pewności siebie – chociaż nie zwykłem się tłumaczyć z takich reakcji. – Kornel usiadł na ławce i przykrył sterczącego penisa ręcznikiem, tworząc wysoki namiot.
To wcale nie ostudziło wyobraźni towarzyszek, które wpatrywały się w niego, jak sroka w kość.
– A jak miałem zareagować, gdy zauważyłem piękną kobietę? – Kontynuował, kierując wzrok na ręcznik. – I do tego w tak niezwykłej sytuacji?
– Nie musisz się z tego tłumaczyć, Kornelu – Dorota wpatrywała się w niego zauroczona. – To zrozumiałe.
Klaudii zrobiło się miło w środku, bo wiedziała, że to ona wywołała tę reakcję. Gdy weszła do sauny jego przyrodzenie, chociaż nie całkiem skurczone, grzecznie spoczywało pomiędzy jego udami. I to w sytuacji, gdy te dwie ewidentnie się ze sobą zabawiały. A widok dwóch pieszczących się dziewcząt działa na większość mężczyzn, niczym prąd elektryczny na kręcący się w środku wibratora silnik. A teraz? Ha, pomyślała, potrafię działać lepiej, niż te młodsze siksy. Przeczuwała również, że Kornel to właśnie ją ma na myśli. Spojrzała mu w oczy i znalazła potwierdzenie.
– Wybacz, Kornelu – zwróciła się do niego tak swobodnie jak tylko mogła, mając nadzieję, że to przepędzi jego zakłopotanie – to moja wina. Niepotrzebnie kusiłam cię moimi, jakby to rzec – zastanowiła się, jakiego najbardziej neutralnego słowa użyć – walorami.
Aleś wymyśliła, skarciła się w myślach. Walory.
Widziała, że to słowo przywołało w jego wyobraźni obrazy. Jego namiot zapulsował.
– Klaudia – odezwała się nagle Dorota – chcesz go jeszcze bardziej zapeszyć? Od razu widać, że to ci się nie uda. Chociaż, zamiast studzić, rozpalasz. Ale niczego innego nie spodziewałyśmy się po tobie. Gdy tylko tu weszłaś, wiedziałyśmy, że może być ciekawie. I wiesz co? – uśmiechnęła się do niej serdecznie. – Nie zawiodłaś nas.
Klaudię aż zatkało. Skąd? Jak? Co, do cholery ona miała na myśli? Skąd przyjęły takie założenia? Jej zaskoczona mina musiała dać do myślenia całej trójce.
Dziewczyny spojrzały po sobie i nagle zrozumiały swój błąd. Edyta zrobiła głupią minę i rozłożyła ręce w przepraszającym geście.
– Wybacz – zaczęła – myślałyśmy, że jesteś jedną z hotwife.
– Kim? – wydukała.
– No – kontynuowała Dorota. – Wyzwoloną mężatką. Nosisz przecież ich, jakby to powiedzieć? Znak rozpoznawczy.
Mina Klaudii musiała być tak wyrazista, że nie potrzebowała niczego dopowiadać.
– Łańcuszek wokół prawej kostki – tym razem z wyjaśnieniami pospieszył Kornel. – Łańcuszek wokół prawej kostki noszą kobiety wyzwolone, które albo żyją w otwartym związku, albo szukają przygody z innymi.
– Na przykład – przerwała mu Edyta – z kimś takim, jak Kornel.
O kurwa, zaklęła w myślach Klaudia.
Zauważyła, że świdrował ją oczami. A ona poczuła, jak krew się w niej gotuje. Rafał wystawił ją na strzał. Dał jej emblemat wyuzdanej żony, która szuka przygód. Stąd to zachowanie. Maks, Dorota i pozostała dwójka. Teraz wszystko jasne. Przy założeniu, że jest kimś, czego ta bransoletka jest deklaracją, musieli przyjąć pewne założenia. I według nich postępować.
Ona jako hotwife?
– Wybaczcie to nieporozumienie – zaczęła spokojnie unosząc przed siebie ręce. Nagle poczuła, że jej nagość ją krępuje. – Bransoletka to prezent od mojego męża. Nie wiedziałam, co oznacza.
– Ale zakładam, że on wiedział doskonale, prawda? – Edyta postanowiła pociągnąć ją za język. – Nie musisz odpowiadać. Widzę, że to grubsza sprawa.
– Zazdroszczę ci dziewczyno – Dorota spojrzała na nią, jakby Klaudia wygrała los na loterii – jeżeli jeszcze nie wiesz, w jaką spiralę lubieżności wpakował cię twój ukochany, to szykuj się na coś, czego jeszcze nie przeżyłaś. Czeka cię wspaniała przygoda. Taka, której na pewno nie zapomnisz.
Kornel nagle wstał, jakby nie mógł już dłużej wytrzymać tej wymiany zdań. Zasłonił krocze ręcznikiem i pochylony skierował się do wyjścia.
– Przepraszam – powiedział mijając Klaudię – ale rozmowy o wyzwolonych kobietach nie spowodują, że moje podniecenie minie. Z każdą chwilą atmosfera jest coraz bardziej gorąca. W rezultacie czego muszę się ochłodzić.
Zanim którakolwiek zdążyła się odezwać, wyszedł. Wnętrze znowu wypełniły gęste kłęby duszącej pary.
– O co mu chodzi? – zapytała zaskoczona jego nagłą ucieczką.
– Jeszcze się pyta – rzuciła Dorota – podnieciłaś go tak, że o mało nie wystrzelił w ten ręcznik. Przepraszam – wstała i skierowała się do wyjścia – ja również muszę się ochłodzić. Tej pary jest już za dużo.
– Jak otworzysz drzwi, będzie jej więcej – odpowiedziała jej koleżanka.
– To jak mam wyjść bez otwierania drzwi? Znasz może jakiś sposób? Mam przeniknąć przez ścianę? Po prostu wstrzymaj oddech i zamknij oczy.
– Dobra, tylko zrób to szybko. Spotkamy się w jacuzzi za piętnaście minut, ok?
– W porządku – odrzekła zamykając za sobą drzwi i rzuciła okiem na odchodzącego do strefy pryszniców Kornela – niech będzie dwadzieścia.
Kłęby pary przysłoniły widok odchodzącej Doroty. Klaudia nie widziała nawet, czy przysłoniła się ręcznikiem.
No ładnie, pomyślała. Nieźle, Rafale, mnie urządziłeś, niepoprawny zboczeńcu. Niech ja się tylko z tobą rozmówię na ten temat. Wszyscy wzięli mnie za lubieżną dziwkę, której mąż zezwolił na swobodne podboje seksualne. Ale, cholera, będziesz się tłumaczył.
Edyta przyglądała się jej z powagą. Nagle wypaliła.
– Nie złość się na niego.
– Co?
– Nie złość się na swojego faceta – powtórzyła. – Zrobił to, co zrobił, bo na pewno miał ku temu powody. A wierz mi, nie zakładałby ci obrączki hotwife, gdybyście nie tworzyli zajebiście udanego związku, w którym możecie sobie zaufać.
– O czym ty mówisz? – Klaudia czuła się całkowicie zagubiona w obecnej sytuacji.
– O tym, kochana, że facet, który zapina swojej kobiecie taki podarek, musi być jej absolutnie pewien. Ufać jej – wyliczała – kochać, być pewnym jej intencji i chcieć, by przeżyła coś ekscytującego. Że jego kobieta jest na tyle wyjątkowa, na tyle wspaniała, żeby mogła przeżyć „zakazaną” przygodę. Dlatego – kontynuowała rolę adwokatki – taki facet to istny skarb. Ciesz się i używaj. Tego chcecie oboje.
Klaudia przybrała pokerową minę.
– Skąd wiesz, że oboje tego chcemy? A może to tylko jego fanaberia? – Rzuciła prowokację, ale Edyta nie dała się zwieść.
– Nie wiesz, o czym mówisz, albo udajesz. Gdybyście nie chcieli oboje przeżyć czegoś nowego, łańcuszek nigdy nie wylądowałby na twojej kostce. To pewne, jak amen w pacierzu. I możesz to racjonalizować, tłumaczyć, lub zaprzeczać, ale – zamilkła znacząco obserwując wyraz twarzy Klaudii.
– Ale? – koniecznie chciała dowiedzieć się więcej.
– Ale – postanowiła dokończyć myśl – to oznacza, że ty, twój mąż lub oboje chcecie, żebyś pieprzyła się z innymi facetami – jej wielkie oczy wyrażały szok na takie bezpośrednie stwierdzenie – żebyś posmakowała całą sobą innego kutasa. I to was właśnie kręci. Mylę się?
Klaudia była zmuszona opuścić gardę. Ta młoda dziewczyna miała w sobie niezwykłą przenikliwość. Zaprzeczanie nie miało sensu.
– Głupio mi się do tego przyznać, ale pewnie coś w tym jest – potwierdziła diagnozę i poczuła się nagle niekomfortowo. Czuła się teraz znacznie bardziej obnażona, niż wtedy, gdy zdjęła ręcznik. Chciała wyjść. Rozumiała teraz, dlaczego Kornel tak zareagował na jej nagość. Jezu, przypomniała sobie, przecież to, że się wypięła niczym rasowa hotwife. Musiał to odebrać, jako jej prowokację. Że jest szukającą okazji do seksu pozamałżeńskiego. To właśnie to musiało go tak podniecić. I nic w tym dziwnego.
Poczuła przemożną chęć, by wyjść. Wstała.
– Dziękuję za wyjaśnienia, Edyta. Faktycznie gorąco tutaj. Muszę wejść pod prysznic.
– Nie ma sprawy – dziewczyna postanowiła nie ciągnąć tematu, widząc jej zakłopotanie – pamiętaj, że widzimy się za kwadrans w jacuzzi. Obiecaj, że przyjdziesz. Obiecujesz?
– Postaram się – odparła zdawkowo.
– To nie obietnica, dziewczyno. Jedni się starają, inni obiecują, ostatni dotrzymują – nie ustępowała. – Obiecaj, że przyjdziesz.
– Obiecuję – opowiedziała bardziej na odczepnego i wyszła na zewnątrz do zimnego korytarza, kierując się wprost do strefy pryszniców.
Potrzebowała otrzeźwienia.



Zostaw komentarz