Podał jej sok, który wychyliła jednym duszkiem. Oddała opróżnioną szklankę, przyjmując w zamian wino.
– Brawo, dziewczyno – uniósł kryształową szklankę w geście toastu i stuknął jej lampkę. – Doszłaś na sam dźwięk imienia potencjalnego kochanka. To było wspaniałe przedstawienie. Chcę więcej i częściej. Aż dziw bierze, że tą samą ręką poprawiasz sprawdziany.
– I stawiam pały – zachichotała. – Nie jesteś zły?
– O co? Podłogę się pościera, a narzutę przepierze. Nie będzie śladu po tym jak zabawiała się tu dziwka – nimfomanka.
– Nie żartuj. Chodzi mi o to, co powiedziałam. O Krzyśku.
– Nie wygłupiaj się – machnął ręką. – Akurat ja nie mam prawa, ani ochoty się o to złościć. Po prostu chciałem, żebyś się przyznała. Głównie przed samą sobą. To dużo zmieni. To na pewno cię wyzwoli.
– Nie chciałam być hipokrytką – zaczęła po chwili ciszy.
Rafał wstał i podszedł do wygasającego kominka. Nie odezwał się, bo wiedział, że jego kobieta jest bardzo czuła na tym punkcie. Wolał zachować strategiczne milczenie. Otworzył drzwiczki i dorzucił trzy grube polana. Od razu zaczęły na nie wypełzać niebieskawe płomyki, łakome by pochłonąć całe paliwo z paleniska.
– O czym mówisz? Hipokrytką? – rzucił w jej kierunku z bezpiecznej odległości, przemywając ręce po operacji w kominku.
– Chodź – poklepała miejsce obok siebie, które przykryła suchym kocem. Siedziała już normalnie, chociaż ciągle nago.
Rafał podszedł i usiadł obok niej.
– Gdy zobaczyłam te filmy – zaczęła niepewnie – byłam strasznie na ciebie zła. Załamana. Dotarło do mnie, że dogadzasz sobie patrząc na inne kobiety. Czułam, że one mi ciebie ukradły, że sam do nich poszedłeś.
– To nie tak, kochanie – przerwał jej Rafał – to tylko filmy. Nic więcej.
– Kobiety widzą to inaczej. Każdy twój wytrysk dla innej był policzkiem dla mojej kobiecości. Tak to odebrałam. A poza tym, te filmy początkowo wydawały mi się okropne.
– Początkowo? – Wydawało mu się, że musiała się przejęzyczyć. Zaintrygowało go to.
– No a może nie? – zapytała retorycznie. – Dwie na jednego, dwóch na jedną, trzech, sześciu. Penis w każdym otworze. Gdyby tylko mogli, to w ucho też by wsadzali. Do tego hektolitry spermy i wszelkich możliwych wydzielin. – Klaudia nie zamierzała przerywać wyliczanki. – Ulica, piwnica, strych i kaplica. Wszędzie, w każdym miejscu rżnięcie, kopulacje i nieokiełznane żądze. Ale BDSM początkowo po prostu mnie odrzuciło tak, że zrobiło mi się smutno, że tak traktowane są te kobiety. Nie miałam pojęcia, że ludzie są zdolni do takich rzeczy.
– Początkowo? – Tym razem był pewien, że się nie przesłyszał. – Dlaczego to mówisz? Coś się zmieniło?
– Włączyłam jakiś film, na którym sześciu facetów włamało się do rezydencji. Myśleli, że jest pusta. Jak się domyślasz, okazało się, że tak nie jest. Dziewczyna, która mieszkała w tym domu brała prysznic. Niezła dupa, tak na marginesie. Trochę podobna do mnie. Tylko szczuplejsza i ładniejsza.
– Niczego ci nie brakuje – oświadczył Rafał – Zawsze mi się podobałaś. A tego filmu nie kojarzę.
– Jak masz kojarzyć, ślepy pochlebco, gdy masz ich tam setki? No więc, skracając – kontynuowała – znaleźli ją i jeden po drugim zerżnęli. Na dupie to ta dziewczyna nie mogła usiąść chyba przez tydzień. Przy okazji związali ją, policzkowali, porwali, uwięzili i gwałcili. A gdy już im nie stawały, podłączali ją do jakiegoś urządzenia, na którym cierpiała rozkoszne tortury.
– To raczej standardowy scenariusz filmu hard porno – skomentował Rafał.
– Nie chodzi o scenariusz, sztukę operatorską czy grę aktorską. Chodzi o przesłanie. O klimat. O to bezsilne zniewolenie, poddanie, zezwierzęcenie. O fakt, że człowiek nie ma ustalonych granic lubieżnej wyobraźni. I zdaję sobie sprawę, że masz pochowane filmy znacznie bardziej dosadne i drastyczne. Nie przeglądałam wszystkiego, ale pewnie seks z koniem by się trafił.
– Ej – skrzywił się Rafał – są pewne granice, dziewczyno. Wbrew temu, co mówisz, ja je mam. A te filmy to dla mnie tylko bodźce wizualne. Nic poza tym. Dziwię się, że ten film coś w tobie zmienił.
– Nie ten. Następny.
Rafał obawiał się tego, co zaraz usłyszy.
– Następny film w kolejce był nakręcony jedną kamerą. Z jednego kąta. O – wskazała na najwyższą półkę regału z książkami wciśniętego w róg salonu – stamtąd.
– Wszystko ci wytłumaczę – zaczął niepewnie Rafał.
– Film ukazywał jakże nam znajome otoczenie – kontynuowała nie zwracając uwagi na jego próbę tłumaczenia. – I przedstawiał konkretne wydarzenie – zawiesiła głos i nachyliła się w stronę męża udając, że zdradza wielką tajemnicę. – Sylwestra.
– Tego sylwestra.
– Tak. Pominę fakt, że to wprost niewyobrażalne, że to nagrałeś, mój niedoszły reżyserze. Kilka godzin imprezy. I to, co wydarzyło się później.
Spojrzała głęboko w oczy męża i odczekała, aż trochę ochłonie.
– Włącznie z tańcem z Krzyśkiem, moim kuszeniem, zalotami, podwijaniem kusej sukienki. Świetnie ukazałeś moje epatowanie seksem, błyszczące plamy na udach, flirt i moje kurewskie ruchy.
Zamilkła na dłuższą chwilę. Widziała niepewność w spojrzeniu męża. Obawiał się, że ten wyczyn srogo go będzie kosztował. A ona wiedziała, że może teraz dyktować cenę, którą on chętnie zapłaci, aby wybawić się od tego piętna. Upiła łyk wina i kontynuowała.
– Zobaczyłam siebie tak, jak ty oglądałeś te dziwki w filmach porno. Dostrzegłam, a było to, jak uderzenie obuchem, że zachowuję się często dokładnie tak samo, jak one. Włącznie z naszą sceną dzikiego, perwersyjnego seksu.
– Oglądałaś tę scenę? – Był wyraźnie zaciekawiony.
– Nie tylko oglądałam – uśmiechnęła się do niego serdecznie – nawet nie wiem kiedy włożyłam rękę między nogi i już po chwili przeżyłam cudowny orgazm. Obserwując scenę ze mną w roli głównej.
– No nieźle, żoneczko – pochwalił ją mąż – fajnie to słyszeć.
– Zaraz po tym, jak film się skończył, a ja miałam za sobą dwa orgazmy, zrozumiałam jeszcze coś. To mnie odmieniło.
– Cholera, że też musiałem spać tuż obok. Mogłem się obudzić i sam się tobą zająć.
– Bzdury opowiadasz – skontrowała – ten sen cię uratował. I być może uratował nas. Zresztą – machnęła ręką – byłeś zbyt pijany. Nie stanąłby ci.
– To by się okazało – przekornie odparł Rafał. – Co zrozumiałaś z tego filmu? – wrócił do przerwanego wątku. – Co to było?
Upiła łyk wybornego białego wina. Poczuła ciepło rozlewające się we wnętrzu. Jej nagie ciało malowały coraz bardziej pląsające płomyki z kominka, żarłocznie pochłaniające kolejne polana. Cisza przedłużała się, ale żadne z nich nie czuło się z tego powodu nieswojo.
– Ten film – zaczęła w końcu – coś mi uświadomił.
Rafał od razu wyczuł, że to wyznanie uruchomiło skrytą w jej wnętrzu pewność siebie. Mówiła zdecydowanie, jasno i tak, jakby dokładnie wszystko przemyślała.
– Na filmie zobaczyłam kobietę – stanowczo akcentowała prawie każde słowo. – Kobietę, która wręcz fanatycznie wie czego chce. To, że chce się akurat pieprzyć nie zmienia faktu, iż ma jasno określony cel. Widziałam kobietę, która była zdolna do wszystkiego, byle tylko go osiągnąć. W przypadku kobiety na filmie… w moim przypadku – poprawiła się – celem było zaspokojenie. Ta niewyobrażalna dla mnie wcześniej pewność siebie, napędzana w tamtym momencie czystą, zwierzęcą chucią, ukazała mi kogoś, kogo nie znałam – sięgnęła po lampkę wina. Znowu upiła łyk, budując napięcie. – Podobała mi się ta kobieta.
– To byłaś przecież ty – przypomniał jej tą oczywistość.
– To nie takie oczywiste – odparła. – To było moje ciało, ale nie ja. Ta wersja mnie była inna. Zdałam sobie sprawę, że chciałabym być taka nie tylko pod wpływem ataku wyuzdanej żądzy, ale zawsze, gdy tego zechcę. Wyobrażasz sobie, co mogłabym osiągnąć, gdybym tylko mogła sterować tą mocą napędzaną determinacją? Ale to nie to zmieniło wszystko.
– Nie to? – Rafał już podejrzewał, o co chodzi.
– Seks – powiedziała.
Zamilkła na dłuższą chwilę. Rafał nie popędzał jej do dalszych zwierzeń. To musiało wyjść naturalnie.
– Nie wiem, czy wiesz – kontynuowała – ale tam, na filmie, gdy ostro mnie rżnąłeś, a ja cię pieprzyłam, to tak naprawdę każdy był w błędzie.
– W błędzie?
– Nie do końca jasno się wyraziłam, musisz mi wybaczyć – puściła mu oczko – to dla mnie nowe doświadczenie. Kurcze, chodzi o to, że tam ty napaliłeś się jak zwierzę, bo myślałeś, że kuszę ciebie. To cię nakręciło. A ja kusiłam Krzyska. I to nie ty, lecz właśnie on rozpalił moją chcicę do białości. To na niego napaliłam się, jak młódka. On z kolei liczył na więcej, a obszedł się smakiem. Nie dostał nic, poza tańcem i wspomnieniem moich mokrych od soków majtek. Ty dla mnie byłeś tylko penisem, który z braku dostępu do Krzyśka miał zaspokoić moją żądzę. Byłeś, jak żywy wibrator – Rafał skrzywił się w szelmowskim uśmiechu. – Ja myślałam o Krzyśku, a ty o mnie. Ale, jak oglądałam film, myślałam o niej, o sobie, jak o innej. Jak o obcej kobiecie, którą ty rżniesz, a ona odlatuje z rozkoszy. To samo musisz czuć masturbując się na filmach, patrząc na inne laski. Dlatego nie chcę być hipokrytką.
– Dlaczego od razu hipokrytką? – zapytał i upił łyk whisky. – Przyznaję, że nikt tak nie przeszczepił filozofii, emocji i uczuć do zwykłego filmu porno. Nawet, jeśli to nasze porno. Tu nie chodzi o fabułę, czy grę aktorską. Nie ma tu głębi i przesłania. Chodzi tylko o seks. We wszystkich możliwych konfiguracjach – podniósł palec do góry – oprócz koni. No, ale tobie, żonko, udało się wpleść w to wszystko kilka nurtów filozoficznych.
– Okazałabym się hipokrytką – nie podjęła tematu – gdybym złościła się na ciebie za to, że robisz sobie dobrze patrząc na inne kobiety. Kiedy wiem, że to mnie kochasz.
– Cieszę się, że to wiesz. Kocham tylko ciebie. Tamte są tylko wizualnym narzędziem do zaspokojenia napięcia – wyciągnął ręce w geście obronnym. – Niczym więcej.
– No właśnie teraz to wiem. Nie jestem zła. Tak, jak ty podniecasz się patrząc na inne, tak ja miałam mokro w kroku myśląc o innym przez cały sylwestrowy wieczór. I naprawdę byłam gotowa mu dać. A gdy kochaliśmy się, wyobrażałam sobie, że to właśnie Krzysiek mnie pieprzy. Że to jego gruby penis rozpycha moją cipkę. A to przecież byłeś ty.
Zapadła długa cisza. Wyraźnie zmęczyło ją to wyznanie. W ciszy słychać było trzaskające polana w kominku. Po chwili odezwał się Rafał.
– Chyba rozumiem.
– Mam nadzieję, że tak. Gdy tylko ja to zrozumiałam, stało się to dla mnie jasne. Te wszystkie kobiety na tych filmach, od tych skrępowanych delikatnym masażem pośladków serwowanym przez przystojnego masażystę, aż do tych seksualnie torturowanych na najwymyślniejsze sposoby w jakichś piwnicach lub opuszczonych budynkach. One wszystkie są, jak ja wtedy w sylwestra. Sterują losem. Rządzą przeznaczeniem i mężczyznami przez swą kobiecą pewność siebie. Robią to, co chcą. Te kobiety żyją.
– Ciekawa hipoteza – Rafał nie krył zdumienia. – Zapewnie nie o takim odbiorze swych dzieł myśleli ich reżyserzy.
– Na pewno nie – śmiejąc się zgodziła się z tym wnioskiem – więc zrobiłam to jeszcze raz.
– Zrobiłaś sobie znowu dobrze, gdy spałem tuż obok?
Dała mu kuksańca.
– Nie. To znaczy tak, ale nie o to chodzi. Po tej przemianie, obejrzałam jeszcze raz kilka filmów. Zobaczyłam je w zupełnie inny sposób.
– I co? – Rafał aż gotował się z ciekawości.
– Do białości rozpaliły mnie sceny z tymi kobietami – wyznała lekko się rumieniąc – i tymi traktowanymi, jak seks zabawki. Jak worki na spermę. Ale również z tymi, które po prostu się kochały w małżeńskim łożu. Podnieciły mnie również filmy, w których pierwsze skrzypce grały kobiety dominujące, mające pod swoimi rozkazami kilku seks-niewolników, gotowych spełnić bez wahania każdy rozkaz swej Pani. Ale ja tym razem widziałam to, co jest ukryte pod spodem. To sprawiło, że moja cipka natychmiast zrobiła się mokra.
– A cóż takiego zauważyłaś pod spodem? – zapytał zaintrygowany.
– Zauważyłam… – zaczęła wpatrzona w oczy męża – zrozumiałam, że…
Przygryzła wargi. Jej ręka powędrowała w dół, wprost pomiędzy jej uda. Rafał patrzył, jak zahipnotyzowany na sprawną pracę jej palców.
– Że co? Wyznaj to wreszcie.
– Że też tak chcę – dokończyła.



Zostaw komentarz