Po ścianach salonu migotały błyski tańczącego w kominku ognia. Przyjemne ciepło idealnie uzupełniało się z kubkiem aromatycznej kawy. Było doskonałym dopełnieniem rozkosznych chwil spędzonych w sypialni. Na podłodze stało kilka wielkich donic ze strzelistymi roślinami, nadając pomieszczeniu domowego, przyjaznego klimatu. W rogu salonu zagościł duży regał zapełniony książkami. Klaudia uwielbiała czytać. I chociaż nieobca jej była literatura faktu, autobiografie ludzi, których szanowała, przede wszystkim gustowała w mrocznych romansach, które potrafiły rozpalać jej wyobraźnię do białości. Tajemniczy, czasem niebezpieczny klimat. Zawiłe, tryskające od erotyzmu i zmysłowości relacje pomiędzy bohaterami, tworzące istny raj dla wyobraźni, działały na nią uspokajająco. Ale przede wszystkim podniecały. Zdarzało się, że wyprowadzały z równowagi. Jej przygoda z książką była powodem niejednej zarwanej nocy. I chociaż w pracy czuła piasek w oczach, nie żałowała ani jednej pochłoniętej strony.
Obok kominka, naprzeciwko sprzętu multimedialnego, średniej wielkości, gustowny narożnik kusił miękkością poduch. Dotykając wzrokiem puszystych, pastelowych obić, chciało się wtulić w jego pielesze.
Klaudia zatopiła się w kolorowej miękkości, delektując się aromatem świeżo zaparzonej kawy i chwilą samotności. Wreszcie z sypialni dzieci wrócił Rafał i pokazał gestem, że pociechy smacznie śpią. Usiadł obok żony i chwycił za pilota. Po chwili wnętrze salonu wypełniły dźwięki miotełek tańczących po perkusji, żywego kontrabasu, trąbki z tłumikiem i fortepianu. Doskonałą harmonię dźwięku co i rusz dopełniało subtelne tło wypełniających klub odgłosów.
– Uwielbiam to nagranie na żywo – upiła łyk kawy i rozmarzyła się Rafał odstawił pełen kubek na stolik. Nie lubił pić gorącej.
– Byłaś dziś boska, kotku – zagadnął, wyrywając ją z letargu.
– Ty też, byczku.
– O czym chciałaś pogadać? – zapytał Rafał. – O co chodzi?
Spojrzała mu w oczy i milczała długo. Salon migotał w pomarańczowym świetle. Drewno w kominku trzaskało, a wokół unosił się zapach kawy i domowego ogniska.
Rafał podniósł brwi, chcąc zachęcić żonę do mówienia. Podziałało. Zanim zaczęła, upiła łyk.
– Od moich ostatnich urodzin nie mogę pozbyć się pewnego wrażenia – zaczęła nieśmiało.
– Wrażenia? – Rafał był mocno zaintrygowany.
– I tak. I nie. To takie uczucie. Trochę nie daje mi spokoju.
– Od ostatnich urodzin?
– Tak. Wtedy zdałam sobie z tego sprawę.
Rafał wpatrywał się w żonę z oczekiwaniem dalszych wyjaśnień. Ona ścisnęła jego dłoń i kontynuowała swoje zwierzenia.
– Nie chcę, żebyś zrozumiał mnie źle. Albo wyciągał pochopne wnioski. Chociaż na urodzinach poczułam wyraźnie, że czas jednak mija, to nie czuję się staro. Wręcz przeciwnie. Jednak zdaję sobie sprawę, że latka lecą. A ja… – zawiesiła głos, patrząc w oczy męża – trochę się boję o tym mówić.
– Boisz się? – Rafał przytulił ją do siebie, jednocześnie płonąc z ciekawości. – Jestem przy tobie i nie masz się czego bać – zapewnił.
– Widzisz? – zaczęła z nową energią. – Właśnie zaczynasz wyciągać pochopne wnioski. Dlatego nie przerywaj mi, dopóki nie skończę. Dobrze?
Potwierdził skinieniem głowy i wykonał gest zamykania ust na kłódkę.
– Wariat – skarciła go, śmiejąc się serdecznie. Po chwili jednak spoważniała.
Upiła duży łyk kawy i odstawiła kubek na stolik.
– No więc tak… – zaczęła niepewnie. – Jest mi dobrze z tobą – wystawiła szybko palec, bo Rafał już zamierzał coś odpowiedzieć. – Poczekaj. Daj skończyć. Jak już mówiłam, jest mi dobrze razem z tobą. Z dziećmi. Mam fajne życie. I naprawdę, musiałabym się wysilić, żeby znaleźć coś, na co mogę ponarzekać. Zresztą, o prawie wszystkich sprawach i tak ci mówię.
Rafał zanotował w myśli słowo „prawie”.
– Wiadomo – kontynuowała – zawsze można coś poprawić, ale to byłoby już czepianie się na siłę. Bałam się zaczynać tę rozmowę, bo istnieje ryzyko, że możesz ją źle odebrać. Niewłaściwie. Obawiałam się, że podejdziesz do tematu za bardzo, jakby tu rzec, „macho”. Nie będę odnosić się do twojej męskości, bo nie mogłam lepiej trafić. Uwielbiam kochać się z tobą. Lubię pieszczoty i to, jak delikatnie potrafisz się mną zająć. Ale uwielbiam również, jak mnie pieprzysz, jak mnie ostro rżniesz i spuszczasz się na moje cycki, na twarz lub wprost do mojej cipki. Ona uwielbia jak twój kutas jest w środku – mówiąc te słowa położyła dłoń na rozporku męża. Natychmiast poczuła efekty.
– W tej sferze – ciągnęła dalej – w sferze seksu nie chcę narzekać.
Nie chce narzekać, pomyślał Rafał w ciszy, która zapadła.
– Ale? – odważył się odezwać po jej dłuższym milczeniu.
– Chcę więcej. Chcę przeżyć przygodę. Coś nowego. Ekscytującego.
Po tym szybkim wyznaniu zamilkła na dłuższą chwilę. Myślami powędrowała gdzieś bardzo daleko. Rafał widział jej lekko podniesione kąciki ust i rodzące się kurwiki w zapatrzonych w dal oczach. Nie chciał jej przerywać, ale był zbyt ciekaw tego, co będzie dalej. Bał się, że Klaudia zgubi ten pasjonujący wątek. Spojrzał na jej dłoń leżącą na rozporku i napiął mięśnie. Ręka żony uniosła się nieco do góry. Podziałało. Ocknęła się.
– Zboczuchu – zacisnęła dłoń, aż się skrzywił. Posłała mu całusa i kontynuowała swoje wyznanie.
– Ty i ja jesteśmy w najlepszym wieku do takiej przygody. Pomyśl tylko – zaczęła go przekonywać – zostawiliśmy za sobą kompleksy młodości i głupie dążenie do doskonałości. Poznaliśmy i zaakceptowaliśmy nasze ciała, naszą nieidealność. Dzięki temu możemy w pełni cieszyć się sobą. I – dodała filuternie – sobą nawzajem.
Ożeż ty, pomyślał Rafał, czując nowe fale podniecenia. Poczuła je również ona.
– Nie zaczaruję rzeczywistości. Za dziesięć, dwadzieścia lub więcej lat wzrośnie we mnie przekonanie, które może mnie gorzko przepełnić. Nie chcę wtedy żałować, że nie zrobiłam, nie spróbowałam czegoś, czego wtedy zrobić już nie będę mogła. Lub brakło mi odwagi, by to zrobić. Wtedy będzie z późno. Rozumiesz? Chcę ci wszystko opowiedzieć, ale jednocześnie się boję. Czy mogę ci coś bezpiecznie wyznać i się nie wściekniesz?
Rafał ocknął się z dalekiej wędrówki po fascynującej krainie wyobraźni. Czuł zupełnie inny rodzaj ekscytacji. Jakby Klaudia podniecała nie jego lędźwie, a jego mózg.
– Jestem za – odpowiedział natychmiast. – Uroczyście przyrzekam, że możesz mi powiedzieć wszystko. Masz całkowitą amnestię.
Na chwilę zapadła cisza. Bardzo wymowna. Spojrzał na nią. Oczy miała półprzymknięte, a myślami odpłynęła daleko. Być może gdzieś do krainy własnych wyuzdanych fantazji. Jakby już rozpoczęła wdrażać w życie swój plan. Cokolwiek to miałoby znaczyć. Jednego był jednak pewien: jego wyobrażenia o swobodnym, wyuzdanym i pełnym przygód seksie na pewno znacznie odbiegały od jej własnych. Czegóż można by się spodziewać po dziewczynie, która nie przeżyła żadnej ekscytującej przygody, jeżeli nie liczyć jednego numerku o drugiej nad ranem, za namiotem weselnym u kuzyna, gdy wszyscy, którzy mogli ich przyłapać albo spali, albo byli pijani. Albo jedno i drugie. Ona wielokrotnie wracała do tej przygody, gdy naprawdę się nakręciła, ale Rafał wiedział, że na skali ekscytacji to zaledwie pierwszy poziom. Tymczasem, czego można się po niej spodziewać? Przecież ona nawet nie ogląda filmów pornograficznych. Nie podniecają jej. Wielokrotnie próbował coś jej podsuwać przed oczy, ale lata temu przestał. A może któraś z koleżanek z pracy opowiedziała o prawdziwych przygodach swojego pożycia? Może to właśnie to rozpaliło jego żonę? Taką przynajmniej miał nadzieję. Ale nie nastawiał się na zbyt wielką rewolucję seksualną.
– Zastanawiałam się, jakbyś zareagował – wypaliła nagle, ściskając przez spodnie jego penisa jeszcze mocniej – gdybym powiedziała ci, że właśnie wczoraj, gdy byłeś u klienta, odwiedził mnie nasz dobry znajomy – spojrzała w oczy Rafała i oblizała wargi – i porządnie mnie zerżnął?
Zatkało go kompletnie. Jakby uderzył go piorun. Jego wnętrze aż zagotowało się od skrajnych emocji. Ręka Klaudii nie przestawała ściskać jego penisa.
– Że co? – wypalił nagle. Jego glos był suchy i piskliwy.
– Co, mężusiu, powiedziałbyś na to, że wczoraj – zaczęła odpinać pasek jego spodni – twoja żona, twoja kobieta, matka twoich dzieci, twoja powiernica, dupa do rżnięcia i suka do pieprzenia, obciągnęła naszemu kumplowi? – W końcu rozsunęła rozporek i z trudem wyciągnęła sterczącego członka.
– Opowiedzieć ci o tym, jak przyszedł tutaj, gdy cię nie było? – Ciągnęła dalej. – Jak go zwabiłam podstępem, pod pretekstem jakiejś pilnej sprawy tylko po to, żeby chwycić jego kutasa, wsadzić sobie w gardło i z rozkoszą possać jego wielką pałę? Jakbyś na to zareagował? Co byś powiedział na to, że całowałeś dziś moje usta, usta twojej żony, która jeszcze kilkanaście godzin temu ssała innego chuja tak długo, aż jego właściciel spuścił się jej w gardło?
Rafał nadal milczał zaszokowany, jak nigdy w życiu. Paradoksalnie, jego członek był do granic nabrzmiały. Klaudia objęła go dłonią i zaczęła masować. Nie pamiętała, kiedy ostatnio widziała penisa męża tak napęczniałego z podniecenia. To tylko potwierdzało jej hipotezę, którą zamierzała za chwilę udowodnić.
– Mmmm – zamruczała, jak kotka, bacznie obserwując jego reakcję – jego sperma smakowała tak cudownie – Rafałem zatrzęsło. – Aromatyczny, gęsty nektar prawdziwego mężczyzny. Jak na to zareagujesz?
Rafał odpowiedział po dłuższej chwili.
– Zdradziłaś mnie – stwierdził bardziej, niż zapytał. – Który to był? Bogdan? – Oczy Klaudii nie zareagowały. Próbował dalej. – Leszek? On miał na ciebie ochotę już od dawna. Musiałaś widzieć, jak na imprezach rozbiera cię wzrokiem.
– Zimno, oj zimno – raczyła po chwili odpowiedzieć, tym razem bawiąc się jego jądrami.
– To na pewno Andrzej. Tak! Na sto procent! Już kilka razy, jak pogościliśmy, to wprost mówił, że gdyby mnie upił, a ty byś się zgodziła, to spędziłby z tobą całą noc.
– Andrzej nie dałby rady nawet dobrze postawić swojego kutasa.
Rafała zatkało znowu. Ta deklaracja. To słownictwo. Wylewająca się z jej pewności siebie całkowita bezwstydność. Nie znał swojej żony od tej strony.
– A skąd ty to wiesz? – Zaatakował pytaniem.
– Od Dominiki. Mówiła mi, że Andrzej jest mocny tylko w gębie. Jak ostatnio rozłożyła przed nim nogi i zabłysła wydepilowaną cipką, to dostał takiego napadu duszności, że o wzwodzie nie było mowy. I tak z jebaki i Casanovy, Andrzej stał się rekonwalescentem.
– Biedna Dominika – wypalił bezmyślnie Rafał.
– Biedna, powiadasz? – Nie uszło to jej uwadze. – Tak się przejmujesz poziomem zaspokojenia Dominiczki, mój mężu? – Przestała masować jego członka i zabrała rękę. Przeklął w duchu swój niewyparzony język. Nagle przypomniał sobie starą maksymę, że najlepszą obroną jest atak. I zamierzał go właśnie przypuścić.
– Odbiegamy od tematu – nakierował stanowczo rozmowę na właściwe tory. Był rozdrażniony, ale przede wszystkim tym, że przestała go masować. – Doprawiłaś mi rogi. Kurwa, a ja nawet nie wiem z kim!
Zapadła pełna napięcia cisza. Z każdą upływającą sekundą robiło się coraz bardziej gęsto. Wokół nich aż iskrzyło od napięcia. Nie było jednak wiadomo, czy od podniecenia, czy zdrady. A może po prostu od złości, żalu i zapowiedzi czekających ich oboje głębokich konsekwencji tego czynu.
Nagle, bez żadnych wstępów, zaczęła się rozbierać. Powoli. Cały czas patrzyła w oczy męża, a jej zawadiacki uśmieszek nie znikał na moment, gdy odpinała stanik. Po chwili uwolnione piersi zakołysały się łagodnie przed jego oczami.
Na pewno zauważył moje sterczące sutki, pomyślała. Była zdecydowana w każdej chwili zakończyć grę, gdy tylko zauważy niebezpieczne symptomy. Na razie niczego takiego nie zanotowała. Nie zamierzała też przestać. Była tak podniecona, że jej cipka wprost żądała ostrego pieprzenia. Potrafiła jednak nad swoimi popędami zapanować. Przynajmniej na jakiś czas. Gra, którą zamierzała toczyć, ekscytowała ją równie mocno, co ostry numerek.
– To bardzo ciekawe, wiesz? – rzuciła nagle, jednocześnie ściskając jeden sutek.
– Co takiego? – Rafał patrzył, jak zahipnotyzowany. Już dawno przestał nad sobą panować. Automatycznie wyciągnął rękę, by zająć się drugim, samotnym sutkiem. Rozległ się głośny trzask uderzenia i poczuł, jak jego dłoń pulsuje piekącym bólem.
– Zabieraj łapkę, mężu – pogroziła mu palcem, ciągle uśmiechając się bezczelnie. – Musimy sobie pewne rzeczy wyjaśnić, mój drogi.
– No właśnie! – Odbił piłeczkę, masując rękę. – Czekam na wyjaśnienia. Z kim się pieprzyłaś, gdy mnie nie było?
– Odpowiem ci, ale najpierw coś zrobię – mówiąc to, znowu chwyciła jego penisa, który nawet na moment nie stracił swojej twardości i zaczęła energicznie pracować dłonią. Oszołomiony Rafał z jednej strony wiedział, że chce odwrócić jego uwagę, a z drugiej strony pragnął tylko jednego. Wytrysku. Zaspokojenia. Miał wrażenie, że jego jądra aż gotują się od nagromadzonego nasienia, które chce teraz wystrzelić. Eksplodować. Nic nie miało znaczenia. Nie liczyło się. Tylko oczekiwanie na ten jeden, krótki moment spełnienia. Czuł, jak krew zaczyna pulsować mu w skroniach, a oddech przyspiesza. Lada chwila. Jeszcze moment do spełnienia, a później porozmawia z żoną „na trzeźwo”. Resztkami świadomości, z oddali, zza dalekich wzgórz i lasów dosłyszał jej niewyraźny głos. Spojrzał na nią.
Klaudia czekała na ten moment, chociaż wiedziała, jak wiele ryzykuje. Szanse powodzenia były naprawdę bardzo małe, ale wiedziała, że to jedyny sposób. Nie będzie mogła rozpocząć swojej przygody, jeżeli jej ukochany nie będzie mógł zapanować nad najgłębszymi emocjami w momentach nawet takich, jak ten. W momentach, w których u mężczyzn wyłącza się myślenie, a pozostaje tylko chuć. Gdy ich cała jaźń, ich cała istota chce tylko jednego: spuścić się. I nic innego się nie liczy. Przez tę chuć powstawały i znikały królestwa. Zmieniały się granice na mapach. Upadały cywilizacje. I rozpadały się zgrane, udane i szczęśliwe małżeństwa, którym tylko wydawało się, że mogą bezpiecznie przekroczyć zakazaną granicę. Klaudia za bardzo kochała męża. Nie zamierzała ryzykować. Widząc, że patrzy na nią i ma jego absolutną resztkę uwagi, powtórzyła.
– Nic ci nie opowiem, jeżeli teraz się spuścisz – jej słowa były zimne i stanowcze, jak głazy granitu pchane przez lodowiec. – Niczego się nie dowiesz, jeżeli nie zapanujesz nad tym, czego teraz pragniesz.
Rafał nagle poczuł, że znalazł się pośrodku pola bitwy, na którym dwie mordercze armie toczą śmiertelny bój. A on, w sekundę lub dwie, musiał wybrać stronę. Czy dążyć do zwycięskiej bitwy, zwieńczonej zaspokojeniem, jednocześnie ryzykując przegranie wojny? A może, rezygnując z zaspokojenia poddać się i zaufać, że wróg nie zetnie mu głowy? Te kilka chwil największej walki wewnętrznej, jaką odbył w całym swoim życiu zdawały się trwać całą wieczność. W końcu, nie wiadomo do końca dlaczego, chwycił rękę żony i z miną maltretowanego psa, któremu zabrano pieczoną na bukowym ogniu pierś bażanta, odsunął jej dłoń. Półprzytomny spojrzał na pozostawionego na pastwę losu i zapomnienia pulsującego, obwiązanego grubymi żyłami penisa. Od razu, gdy to zrobił, niczym obuchem uderzył go syndrom odstawienia. Pragnął dokończenia nie mniej, niż zwijający się w agonii pragnie morfiny.
Obserwowała to zmaganie pełna wewnętrznej dumy i podziwu. Była szczęśliwa, bo kolejny etap jej planu właśnie się dokonał. I to dokładnie tak, jak chciała. Wiedziała, jak heroiczną wolą wykazał się jej mąż, powstrzymując jej rękę w ostatniej chwili. Udowodnił nie tylko to, że ma żelazną wolę. Pokazał, że będzie potrafił bez ataków histerii, gniewu, złości lub agresji przyjąć pomysły, które ona chce wdrożyć w ich życie erotyczne. To, że się teraz powstrzymał, czyniło z niego mężczyznę. Jej facet zdecydowanie miał jaja.
Odczekała chwilę, aż sapanie męża trochę się uspokoi. Odwróciła się do stojącego za narożnikiem stolika, na którym, oprócz książki, z którą spędziła ostatnią noc, stał przygotowany wcześniej drink. Whisky na lodzie. Podała szklankę mężowi. Ten przyjął ją z wdzięcznością. Po pierwszym łyku zastanowił się, skąd wiedziała, że dzisiaj będzie potrzebował drinka? Przecież w takich okolicznościach prawie nigdy nie pije. Z drugiej strony, okoliczności nie były normalne. A ten drink? Zupełnie, jakby to zaplanowała, pomyślał.
Niemożliwe, natychmiast odrzucił tą absurdalną myśl. Właśnie. Zaczął myśleć. Gdy tylko zdał sobie z tego sprawę, uśmiechnął się do żony. Uśmiech jednak trwał krótko.
– Poważnie, Klaudia – zaczął stanowczo, ale spokojnie. – Z kim się puściłaś, gdy mnie nie było w domu?
– Z nikim – odparła od razu, jakby wcześniej miała przygotowaną kłamliwą linię obrony. Tylko po co wcześniej się przyznała?
– Z jakim Nickiem? – zapytał zaskoczony, ponieważ nie znał nikogo o tym imieniu.
– Nie z Nickiem, głupolu. Z nikim – jej spojrzenie wydawało się szczere. – Ale nie w tym rzecz, kochany.
– Nie w tym rzecz? O czym ty mówisz? To w czym? – Rafał czuł, że znowu wyłącza mu się myślenie. – Właśnie przyznałaś się, że dałaś dupy mojemu kumplowi. I nie chcesz powiedzieć, któremu.
– Zaraz przestaniesz się tym przejmować – obiecała – gdy tylko odpowiesz sobie na jedno, bardzo ważne pytanie.
Znowu zapadło milczenie. Nie przeszkadzało ono jednak Klaudii bawić się sutkiem. Oba były tak apetyczne, sterczące, twarde. Rafał marzył, by choć trochę je przygryźć. Ostatkiem świadomości zauważył, że ona znowu przygląda mu się bacznie. Jakby czekała na to, co się wydarzy.
Nagle go uderzyło. Zrozumiał. Cholera!
Prowokowała go. Sprawdzała, czy potrafi nad sobą zapanować.
Wysiłkiem woli oprzytomniał i w mgnieniu oka przywołał się do porządku.
– Okay, żonko – zaczął żartobliwie i całkiem trzeźwo – zamiast robić sobie dobrze, chyba pora na wytłumaczenie się. Nie uważasz?
Zauważył wyraźnie, że odetchnęła z ulgą. Jednocześnie, przerywając zabawę, dała nikły wyraz swego niezadowolenia. Czyli nie tylko ja nie potrafię się czasem kontrolować, pomyślał z satysfakcją Rafał.
– Nie zdradziłam cię – zaczęła od razu, chcąc konkretem ostudzić szalejące w niej żądze. – Chciałam tylko przeprowadzić pewien test. Nie gniewaj się, ale to było konieczne.
– Dlaczego? Dla taniej zabawy moim kosztem? Mało mi teraz kutasa nie rozerwie, do tego doprowadziła twoja zabawa. Zadowolona jesteś?
– Przy tej całej opowieści – nie podjęła rzuconej rękawicy – o tej mojej rzekomej zdradzie. O tym, co robiłam z naszym kumplem, i to, w jaki sposób to opowiadałam – spojrzała mu w oczy świadoma, że przywołuje niedawno wykreowane w jego wyobraźni sceny – chciałam coś sprawdzić.
– Co? – zapytał, zakładając nogę na nogę.
– A choćby to, że na samo wspomnienie od razu ci staje – pokazała jego nieudolną próbę zatuszowania tego faktu przez założenie nóg. – Zauważyłam coś jeszcze. Coś, co sprawiło, że poczułam zmieszanie. Ale takie dobre, miłe – odparła natychmiast widząc zaniepokojenie budzące się na jego twarzy. – Raczej chodzi mi o ekscytację. Podniecenie. Coś, czego wcześniej nie czułam. Coś, co chciałam poczuć.
– Od tych wyjątkowych urodzin?
– Od urodzin – potwierdziła.
– I jak wypadł test?
– Ty mi powiedz – odparowała. – Podczas mojego całego fałszywego wyznania, które zbudowało prawdziwy obraz w twojej głowie, ani razu naprawdę nie zdenerwowałeś się na to, że cię zdradziłam. To było bardzo słabo udawane. Tak, jakbyś miał niechciany obowiązek odegrać rolę męża rogacza. Zdecydowanie bardziej zainteresował cię zupełnie inny fakt.
– Jaki? – Rafał wręcz płonął z ciekawości.
– Z kim się puściłam.
Trafiła w punkt.
– Nie zaprzeczaj – kontynuowała. – Nie zezłościło cię to, że cię zdradziłam. Z równowagi wyprowadziło cię to, że nie wiesz, z kim poszłam do łóżka i co robiłam z kochankiem. Sam fakt tego, że zwabiłam kogoś do domu, że zrobiłam mu laskę, a później on przeleciał mnie ostro, nie wywołał takiej reakcji, której można by się spodziewać po zdradzonym mężu. Moja zdrada cię nie zainteresowała. Zainteresował cię tylko fakt, z kim się pieprzyłam i co robiłam. Prawda, mężusiu? – Rafał milczał, nieudolnie próbując przybrać pokerowy wyraz twarzy. – I zamiast się wkurzyć na zdradziecką żonę, tak naprawdę poczułeś ekscytację. Podniecenie. Prawda? Rzekome rogi, które ci przyprawiłam tylko cię nakręciły.
Milczał, jak grób. Ta diabelska kobieta czytała w najgłębszych zakamarkach jego wyuzdanego wnętrza.
– Nie masz dowodów, że to prawda – podjął desperacką próbę obrony.
– Mam dowód! – uśmiechnęła się lubieżnie, ściskając drugi, sterczący sutek.
– Tak? A jaki?
– A taki, że mało ci kutasa nie rozerwało z podniecenia. Twoje ciało nie kłamie, więc nie ściemniaj.
Milczeli przez jakiś czas, próbując to wszystko poukładać. Rafała zszokowała gra, jaką rozegrała z nim żona. Był pełen uznania dla jej strategii, sprytu i ostatecznego zwycięstwa. Nie mógł zaprzeczyć, że rozbudowana scena podnieciła go wręcz niebywale. Obrazy, które namalowała w jego umyśle były żywe, pełne zapachów seksu, spoconych ciał, tryskającej spermy i wijącej się w rozkoszy Klaudii, rozsmarowującej sobie na piersiach nasienie innego mężczyzny. Cholera. Nie miał pojęcia, że to go tak kręci. Nawet sobie nie zdawał sprawy, że jego kobieta może również o tym pomyśleć. Oczami wyobraźni widział, jak Klaudia klęka przez znajomym, którego twarzy Rafał nie mógł rozpoznać, jak ściąga mu spodnie, bokserki i łapczywie bierze w usta jego przyrodzenie. Jak bawi się nim, ssie, liże od nasady aż po sam czubek. W swej wyobraźni wyraźnie słyszał, jak krztusi się od pchanego w jej gardło członka, a na jej brodę, piersi i łono wypływa ślina, śluz i łzy. Czy bawiła się wtedy sobą? A może posłusznie czekała, ubrana, aż kochanek zajmie się nią, gdy tylko ona skończy? Była uległą suką? A może władczą dominą? A może miała inną rolę? Obrazy zalewały jaźń, niczym wirujący na karuzeli kalejdoskop.
– Hej! – Poczuł bolesne szarpnięcie za penisa. – Ocknij się! Znów odpływasz, kochany.
– Wybacz – tym razem łatwiej przyszło mu się ocknąć, chociaż obrazy nadal pozostawały żywe.
– Schowaj ptaszka – wydała rozkaz – i nie ruszaj go. Jestem pewna, że od samego dotknięcia zaraz zachlapiesz nam sufit. A mamy jeszcze trochę do omówienia.
Z niechęcią i trudem naciągnął bokserki oraz spodnie. W tym samym czasie Klaudia rozebrała się do naga. Co ona knuje, pomyślał. Postanowił jednak poczekać na rozwój wydarzeń. Jego żona już udowodniła że potrafi grać w wyrafinowaną grę strategiczną o wysokim stopniu ryzyka. I potrafi ją wygrać. Z drugiej strony, to ona napisała zasady. Ale jemu to nie przeszkadzało.
– Być może wydaje ci się, że strasznie ryzykowałam, wciągając cię w tę grę?
– Tylko naszą rodzinę i małżeństwo – odparował. – Gdybym był porywczy, nie doszłabyś do momentu, w którym wyjaśniasz swoje motywy i zasady.
– Nie do końca. Mogłam sobie pozwolić na podjęcie tego ryzyka, ponieważ wiedziałam, że jest znacznie mniejsze, niż mogłoby się wydawać. Czy ryzykowałam? – spojrzała na niego. – Tak. Ale znacznie mniej, niż sądzisz.
– A skąd ta pewność? –zapytał niepewnie, przeczuwając najgorsze.
– A stąd, że znalazłam, wyobraź sobie, ukryty folder na twoim laptopie – Rafał poczuł nagle, jakby dostał obuchem. Ogarnęło go przerażenie na myśl, co mogła tam widzieć. I czy to był „ten” konkretny folder. – Nie wysiliłeś się zbytnio z nazwą. „Podatki i zestawienia” to doskonała nazwa dla tego, co wewnątrz znalazłam.
Tak. Jego najgorsze przeczucie się potwierdziło. To był „ten” folder. Rafał szykował się na Armagedon.
– Widzę, że strach cię obleciał, byczku. Niepotrzebnie. Zresztą, gdybyś sam nie zostawił go otwartego na widoku, niczego bym nie znalazła. Byłeś nieostrożny po naszej ostatniej imprezie z Mariuszem i jego dziarską Gosią, którą, nawiasem mówiąc, rozbierałeś wzrokiem. Nie próbuj nawet zaprzeczać. Nie byłam ślepa. A im więcej wypiłeś, tym gorzej szło ci udawanie. Zresztą, Gosia wcale się nie kryła z eksponowaniem swojej dupy i kręceniem nią na prawo i lewo. Przysięgam, że jeszcze dwa drinki i sam zacząłbyś się dobierać do jej majtek. O ile je w ogóle na sobie miała, znając jej naturę. Na pewno by jej się spodobało. Ale wróćmy do tematu.
Rafał milczał ze wzrokiem spuszczonym w podłogę. Czuł, że pali się ze wstydu i zażenowania.
– Jakież było moje zdumienie, gdy po położeniu cię cieplutkiego do łóżka, chciałam szybko sprawdzić pocztę. Włączam laptop i co widzę? Otwarty folder z bardzo bogatym „zestawieniem” raportów o podatkach od jednoosobowych, bardzo dynamicznie rozwijających się działalności, aż do tych wielkich spółek operujących na wielu rynkach. Międzynarodowych. Międzykulturowych. Kojarzysz może te zestawienia? Była ich cała masa. Doskonałej jakości prezentacje. Kolorowe sterczące belki i słupki. Obroty operacji finansowych, niektóre dosłowne. Obsługa wielu rynków. Wyzysk jednostek dla zaspokojenia potrzeb wielu. Nawet znalazłam rozmowy rekrutacyjne na stanowiska sekretarek, których żaden dział HR by nie zainicjował. Wszystko barwnie ukazane, w wysokiej rozdzielczości i w dużych zbliżeniach. Doskonała robota – w jej głosie zabrzmiała frywolna nutka. – Początkowo byłam tak wściekła, że chciałam cię dosłownie zatłuc pięściami. Ale jak tu bić pijanego?
Klaudia zmieniła pozycję. Oparła się wygodnie, zapadając w miękkie poduchy. Rozłożyła nogi i zaczęła się delikatnie głaskać po piersiach. Rafał ze spuszczonym w podłogę spojrzeniem, nie mógł tego widzieć. Ale nie zależało jej na tym, aby urządzać dla niego pokaz. To co robiła, robiła dla siebie.
– Co miałam zrobić? – Zamknęła oczy i przywołała wybrane z tego wieczoru wspomnienia. – Zaczęłam te „zestawienia” studiować. Jeden po drugim. Powiesz mi, co zobaczyłam?
Rafał nie miał siły podnieść wzroku. Poza zwiotczałym penisem i mokrą plamą na jego bokserkach, czuł zażenowanie tak wielkie, jakby przyłapano go na masturbacji w miejscu publicznym. Poziom jego emocjonalnego obnażenia był tak ogromny, jakby miał już nigdy nie poczuć komfortu bycia sam na sam ze sobą i swoimi fantazjami. Fantazjami wspomaganymi filmami z katalogu „Podatki i zestawienia”.
– Przepraszam – zaczął nieudolnie. – Nawet nie wiem, jak to wytłumaczyć. I chyba nawet nie będę próbował. Możemy już to zakończyć? Skasuję całość i pozostałe foldery. To się nie…
– Powtórzy? – przerwała mu nagle. – Nie powiedziałam ci, żebyś kasował „Podatki i zestawienia”. Urząd skarbowy tego nie pochwali. Zostaw go. I pozostałe, jak się okazuje, tajne foldery, z których zawartością już sam mnie zapoznasz. Potraktuj to, jak kontrolę skarbową. Czyli, byczku, nie masz nic do gadania. Musisz się poddać kontroli.
Podniósł wzrok i w bezgranicznym zdumieniem zauważył, jak jego żona pieści swoje piersi, a wędrująca dłoń schodzi coraz niżej, ku odkrytej, błyszczącej od wilgoci, gładkiej piczce. Po raz kolejny zdumienie zdzieliło go w policzek. Postanowił poczekać na rozwój opowieści. I tak mleko się już rozlało.
– Pierwsze filmy wywołały moje zgorszenie i zażenowanie – zaczęła opowieść. – Niektóre wręcz odrzuciły mnie swoją brutalnością. Nie miałam pojęcia, że kobiety, mężczyźni, że oni wszyscy razem są zdolni do robienia tak wyuzdanych rzeczy. Tak bezwstydnych, lubieżnych, kurewskich. Z każdym kolejnym filmem moja złość rosła. Poczułam się zdradzona. Tak, zdradzona, bo wiedziałam, że walisz konia do tych dziwek, które obciągały bez opamiętania kutasy czasem pięciu facetów, mając dwa kolejne w cipie i w dupie. I to robił mój ukochany mąż. Później przyszedł żal, że nie jesteś ze mną szczęśliwy, bo ewidentnie nie daję ci tego, czego potrzebujesz. Czy to oznacza, że byłam złą żoną? A może to oznaczało, że mój mąż jest zwykłym zboczonym maniakiem seksualnym, kurwiarzem i oszustem? Żadna z opcji nie przedstawiała różowo naszego związku. Zaraz po filmie o uwięzionej w dybach blondynce, którą przywieźli na platformie do wnętrza jakiegoś klubu i którą mógł pieprzyć kto tylko chciał, w dowolny otwór jej ciała, trafiłam na dość ciekawy film. Kojarzysz może? Jak się okazuje, filmów o tej tematyce jest tam sporo. O tym, jak mąż lub żona zapraszają do łóżka innych ludzi. Czasem robią to, gdy żony lub męża nie ma w domu. Ale bywa, że ci siedzą na fotelu i tylko patrzą. A niekiedy dwie dziwki pracują nad jednym mężem. Lub na odwrót.
Zamilkła na chwilę. Rafał widział, jak wspomnienia budzą jej żądze, a ręka mocno pracuje pomiędzy jej nogami. Czuł się, jakby oglądał jakiś film. Przedstawienie na żywo, w którym pośrednio bierze udział. Wkładając palec do środka swojej pochwy Klaudia spojrzała mu w oczy i kontynuowała opowieść.
– Byłam przekonana, że mnie zdradzasz. Że masz jakąś kurwę na boku. Skoro ja cię nie zadowalałam, to przecież ty, jako niewyżyty samiec, musiałeś gdzieś rozładowywać napięcie. Spuszczać z kija, że się tak obrazowo wyrażę.
Nadal milczał. I tak nie zamierzał zaprzeczać. Wiedział, że nie uwierzy.
– Już zaczęłam się bać, co się stanie z nami. Z naszą rodziną. Z dziećmi. Moje znalezisko, będące rezultatem twojej nieostrożności, w rezultacie, w najgorszym razie, mogło doprowadzić do… rozwodu.
– Rozwód?! – wrzasnął Rafał. – Absolutnie! Wykluczone! To wcale nie tak, jak myślisz – złapał ją za ramiona i zaczął nią mocno potrząsać – ja cię kocham! Kurwa, czy ty to rozumiesz? Ja cię kocham – dokończył już łagodnie, zrezygnowany.
Klaudia spokojnie przyjęła ten wybuch, będący jasną deklaracją desperacji. To go zdziwiło. Jak również to, że po jego ataku zaczęła jeszcze energiczniej się masturbować. Co siedzi w jej głowie, zastanawiał się. Przemoc ją podnieca? A może dominacja? Ale skąd u niej takie zapędy? To niemożliwe. Nie u jego żony; statecznej, ułożonej, porządnej i szanowanej nauczycielki. Od tej strony w ogóle jej nie znał. Wszystko działo się tak szybko. Cała sytuacja była groteskowa, bo jak ją nazwać inaczej, gdy ukochana kobieta opowiada dramatyczną historię o przyłapaniu męża na kolekcjonowaniu porno i jednocześnie robi sobie dobrze?
– I wtedy trafiłam na jeden film. – Zimny dreszcz spłynął Rafałowi po plecach. Nagle sobie przypomniał, jaki film wrzucił do tego folderu dwa lata temu. Film zakazany. Nielegalny. Zabroniony. Nie miał on prawa powstać. Czyżby odnalazła? Jeżeli tak, to może być ich koniec i za chwilę będzie po wszystkim. Jeżeli go widziała, nie miał co liczyć na litość.
– Pamiętasz, kochanie – zdecydowała się na małą dygresję, zanim dojdzie do sedna – tego pamiętnego sylwestra? Widzę, że pamiętasz, bo tylko jeden godny zapamiętania przeżyliśmy. Bawiliśmy się w salonie. Przyszli przyjaciele oraz trzech obcych, rosłych byczków w charakterze partnerów. Przyprowadziły ich moje kumpele, którym o dziesiątej już zaczął urywać się film, a niezadowoleni z takiego obrotu sprawy młode, niewyżyte samce zaczęły szukać innej zdobyczy. Dwóch wiedziało, że tej nocy nie zaliczy. Trzeci był z Baśką, a ta dałaby dupy nawet, gdyby była w śpiączce. Tak się zresztą stało, o czym doskonale wiesz. Znaczy, dała dupy, nie zapadła w śpiączkę – zachichotała z żartu. – Pamiętasz, jak śmiałam się, a ty kląłeś, gdy sprzątaliśmy w łazience efekty ich zabawy, które rozsmarowane były po podłodze i na umywalce?
O tak. Doskonale pamiętał. Jak również obraz, który podsuwała mu wyobraźnia odnośnie sposobów, które doprowadziły do tego, jak ten bałagan powstał. Musiał kucać i klękać, żeby ukryć potężny wzwód, doskonale uwypuklający nogawkę jego wyjściowych spodni. Chciał rzucić się na żonę i natychmiast ją przelecieć, ale przerwało mu łomotanie do drzwi. Jedna łazienka – ośmiu gości. Musiał obejść się smakiem. A jakby tego było mało, jeden z porzuconych, wysoki, wyrzeźbiony brunet, zaczął filować Klaudię. A miał co filować. Jego żona, ubrana w wiecznie modną, obcisłą małą czarną, odsłaniającą jej dekolt i ledwo przykrywającą pośladki, zdecydowanie przyciągała oko. Błyszczące cyrkoniami, kołyszące się przy każdym ruchu kolczyki i dołączona do kompletu elegancka kolia sprawiały, że wyglądała, jak milion dolarów.
Klaudia oczywiście zauważyła te lubieżne spojrzenia adoratora. Chyba miał na imię Krzysiek. Ale nie dawała poznać, że ją to jakoś rusza lub bulwersuje. Rafał miał nawet niepokojące wrażenie, że ta wręcz bezczelna kokieteria ją kręci i ostatecznie chce podniecić właśnie jego.
– Pamiętam – kontynuowała, ciągle się masturbując – jak musiałam zdjąć majtki po tym, jak Krzysiek odstawił mnie do ciebie po dwóch kawałkach spędzonych na parkiecie. To, jak mną kierował, ta jego pewność siebie, dotyk, zapach. Rozpalający aromat mężczyzny. Wiesz, jak taniec na mnie działa. Jego silne ramiona zawładnęły mną całkowicie, kierując tak, jak tylko on tego chciał, jednocześnie dając mi nieopisaną rozkosz z tańca. I właśnie wtedy, gdy musiałeś zająć się pijaną Wiolką, która zaległa na podłodze w naszej sypialni, Krzysiek włączył wolny kawałek. Niezwykle zmysłowy. Mówię ci, Rafał – bezczelnie spojrzała mu w oczy, jednocześnie pracując palcami, które nie próżnowały pomiędzy jej nogami – po tej jednej rumbie oddałabym mu się choćby w tamtej chwili. Na podłodze. Przy wszystkich. Gdyby tylko sięgnął po mój kwiat, dostałby go. Miałam taką chcicę, że mało nie zwariowałam. Rozpalił mnie do białości. Moje majtki przesiąkły na wylot. Czułam, jak sok z cipki spływa mi po udach. A pamiętasz, jak byłam ubrana? W małą czarną, króciutką sukieneczkę. A najbardziej kręciło mnie to, że każdy, kto spojrzałby w odpowiednie miejsce, zobaczyłby wilgoć sączącą się z mojej pochwy.
Rafał słuchał dalej. Penis boleśnie uwierał go w spodniach. Choć miał mnóstwo pytań i aż kipiał od skrajnych emocji, za nic nie przerwałby jej opowieści. Jego żona zaczęła szybciej oddychać, jednak najwidoczniej nie zamierzała jeszcze kończyć. Ewidentnie zmierzała do z góry zaplanowanego finału. A jemu zaświtał pewien pomysł.
– Pod koniec tego rozpalającego zmysły kawałka zauważyłam, jak wróciłeś z sypialni od Wiolki. Pamiętam twój wzrok, bo właśnie Krzysiek wciskał swoje udo pomiędzy moje nogi. Czułam żar, gdy położył swoją rękę na moim pośladku i ścisnął go stanowczo. Nie wiem, co wtedy myślałeś. Być może uznałeś to za imprezowy flirt, a może pijacki incydent. Nie obchodziło mnie to zresztą w najmniejszym nawet stopniu. Tam, na parkiecie, przytulona gorącą cipką do jego uda, czułam jego twardą pałę. Czułam jego dłoń na moim pośladku i byłam zła. Zła o to, że nam przerwałeś. Chociaż to był tylko odruch bezwarunkowy, to mącił moje sumienie jeszcze długo potem. Ale zanim podeszłam do ciebie, wołającego mnie z kuchni, zanim zostawiłam Krzyśka ze sterczącą w jego spodniach maczugą, musiałam mu coś dać. Namiastkę. Nagrodę pocieszenia, której nie zapomni. Podwinęłam dyskretnie sukienkę i odwróciłam się do niego tyłem. Stanęłam w dobrze oświetlonym miejscu. Pochyliłam się, chcąc podnieść nieistniejący paproch, ale tak, aby Krzysiek widział wyraźnie strumyczek spływających mi po udach soków. By widział moje mokre majtki, oblepiające nabrzmiałe wargi. Chciałam, by wiedział, że to on doprowadził mnie do takiego stanu. Nie mógł więcej dostać, ale na taki dowód uznania zasłużył.
– Pamiętam ten moment – odpowiedział zachmurzony Rafał – wypięłaś się, jak rasowa dziwka. Założyłem, że to przedstawienie było dla mnie. Że chciałaś mnie rozpalić zazdrością. Ależ byłem głupi i ślepy!
– Nie głupi, kochanie – oderwała mokrą dłoń od krocza i pogłaskała go czule po policzku. Poczuł, jak wilgotne od jej soków palce głaszczą go delikatnie. Westchnął odurzony jej kobiecym zapachem.
Trwało to jednak tylko chwilę. Za krótko.
– Po tym incydencie myślałam już tylko o jednym – ręka znów powędrowała pomiędzy nogi. – Chciałam seksu. Pieprzenia. Chciałam poczuć kutasa w mojej cipie. Wszystko we mnie krzyczało o rżnięcie. Chciałam być wręcz cała zalana spermą, czuć jej zapach, gorąco. Rozsmarować ją na piersiach, połykać i wmasować w krocze. To był amok.
Rafał nie wytrzymał. Rozpiął spodnie i wyjął twardego penisa. Czubek żołędzi był mokry od śluzu. Nie dotykał go jednak w obawie, że wytrysk ostudzi emocje i zgasi seksualne napięcie.
– Poszłam zdjąć całkowicie przemoczone majtki – kontynuowała opowieść – wytarłam krocze i przyszłam do kuchni. Bez bielizny. Schowana za wyspą pochyliłam się tak, żebyś dokładnie widział moją zaczerwienioną, podnieconą muszelkę. Żebyś miał świadomość, jak potężnie jestem napalona.
– Z reszty imprezy… – przerwał jej Rafał.
– Niewiele pamiętam – dokończyła za niego żona.
Pracując palcami spojrzała na męża, który wyraźnie zanurzył się we wspomnieniach. To dało jej możliwość skoncentrowania się tylko na sobie. Jej uda zaczęły drżeć, co rusz mimowolnie zaciskając się w niekontrolowanych spazmach zapowiadających potężny orgazm. Rafał widział wyraźnie co się święci. Zauważył, że skóra na jej dekolcie zaróżowiła się, a sutki sterczały jakby ktoś obłożył je lodem. Widok dziewczyny w ostatniej fazie przez spełnieniem działał wręcz hipnotyzująco. Jej nieobecność, mętny wzrok, niekontrolowane spazmy i coraz głośniejsze jęki, przerywane nierównym oddechem, doprowadzały do szaleństwa.
W ostatniej chwili, tuż przez finałem, Rafał chwycił mocno żonę za rękę i odsunął stanowczo od jej krocza. Zareagowała, jak dzikie zwierzę, któremu odebrano cenny łup. Warknęła, próbując się wyrwać. Gdy to się nie udało, jej druga ręka natychmiast znalazła się pomiędzy jej nogami. Tą również brutalnie chwycił i przytrzymał. Jej spazmy doprowadziły ją na sam skraj erupcji. Łono i uda zaczął targać orgazmiczny dreszcz, który przerwany bezlitośnie i brutalnie uniemożliwiał jej dojście na szczyt.
– Daj dokończyć! – wrzasnęła. – Zostaw!
Zaczęła się mocno szarpać z silniejszym mężczyzną.
– O nie, żoneczko. Musisz dokończyć historię.
Rozumiejąc, że nie zamierza jej uwolnić, dziewczyna mocno ścisnęła uda i napięła mięśnie. Z braku innej możliwości, ten sposób też się sprawdzi. Rafał zareagował błyskawicznie, rozsuwając jej uda kolanem.
– Przestań! – warknęła na niego gniewnie.
– Najpierw, napalona kocico, odpowiesz na moje pytanie.
– Nie! Później! Chcę dojść! – Szarpała się, niczym schwytany w sidła jednorożec. Zdała sobie jednak sprawę, że niczego w ten sposób nie wskóra. Postanowiła zmienić taktykę.
– Zerżnij mnie – rzuciła mu lubieżne spojrzenie i oblizała wargi. – Natychmiast!
Rafał nadal nie reagował, gdy jego kobieta wiła się w zawieszeniu tuż przed samym spełnieniem. W ogóle nie przypominała jego żony.
– Chcę twojego kutasa – kusiła bezlitośnie – chcę go poczuć w środku. Rafałku. Mężusiu. Nie chcesz mnie? Nie podniecam cię? – Te słowa sprawiły, że prawie się złamał. – Chcesz mi powiedzieć, że nie masz ochoty na zerżnięcie suczki? Przecież widzę, jak ci stoi. Cudowny wielki kutas. Jestem twoją suczką. Twoją, rozumiesz? Chcesz? Spójrz na moją cipę. Widzisz, jaka jest głodna ciebie? Chcę, żebyś spuścił się do środka.
Rafał był na granicy wytrzymałości. Ona zresztą również. Dziki obłęd w jej oczach tylko się potęgował.
– Mogę być kurwą – rzuciła słodko. – Będę twoją kurwą – jej lubieżność pobudzała go do granic szaleństwa. – Będziesz mógł ze mną zrobić, co zechcesz. Słyszysz? Co tylko zechcesz!
– Najpierw odpowiesz na moje pytanie! – krzyknął Rafał odsuwając jej stopy szykujące się na jego sterczące przyrodzenie. W jej oczach nie gasł żar obłędu.
– Jestem kurwą. Wypieprz mnie. Zrób ze mną to, co widziałam na tych filmach – zatkało go totalnie. Nie odpuścił jednak.
– Albo ty, albo ja – rzuciła rozpalona do czerwoności dziewczyna, próbując się wyrwać z kleszczy ramion i nóg. – Jak nie pozwolisz mi dojść, a sam się tym nie zajmiesz, dam dupy innemu. Zobaczysz! Wyjdę i oddam się pierwszemu lepszemu. Ja muszę!
Rafał tylko czekał na ten moment, na to wyznanie. Mógł rozpocząć swój plan.
– Pamiętasz, jaki mieliśmy seks tej nocy? Tuż po imprezie, gdy drzwi jeszcze nie zdążyły się zamknąć za ostatnim gościem, rzuciłaś się na mnie, jak niewyżyta nimfomanka. Pamiętasz?
– Tak! – odpowiedziała bliska szaleństwa.
– Dobrze – potwierdził. – Wtedy byłaś tak napalona, że sama przyniosłaś wibrator. Zrobiłaś to tylko jeden raz. Tylko wtedy włożyłaś go sama sobie. Nie zaprzeczysz.
– Co chcesz wiedzieć? – rzuciła nieprzytomnie, czując, jakie pytanie może paść. – Nie pieprz, tylko pytaj i pieprz!
– Tej nocy miałaś pięć orgazmów.
Co najmniej dwa razy tyle, przypomniała sobie dziewczyna.
– To była jedna z najdzikszych nocy. Byłaś wulkanem seksu. Gdy mój kutas rozpychał się w twojej mokrej cipce, sama włożyłaś sobie wibrator w drugą dziurkę. Pamiętasz?! – krzyknął.
–Tak.
– O kim myślałaś wtedy? – rzucił „to” pytanie Rafał. – Z kim się wtedy pieprzyłaś?
– Zostaw! Nie! – próbowała się bronić dziewczyna.
– Odpowiadaj! Czy to byłem ja? – nie ustępował – Klaudia! Mów! Kto cię rżnął?
– Krzysieeeek – wyznała przeciągle imię wyimaginowanego kochanka. – Krzysiek…
Gdy tylko wykrzyczała imię, jej uda zadrżały. Całe ciało zaczęło się trząść, a z ust wydobył się przeciągły jęk osiągającej orgazm kobiety. Rafał poczuł na kolanie gorące strumyki rozkoszy, wylewające się z pulsującej w spazmach piczki żony.
Szczytowanie trwało długo. Tak intensywnego orgazmu u żony nie pamiętał.
Powoli jej ciało zaczęło się uspokajać, a napięte przed momentem do granic możliwości mięśnie, wiotczeć. Leżała, dysząc ciężko i powoli dochodząc do siebie.
Rafał jednym duszkiem dokończył drinka. Wstał. Podszedł do szafki i nalał dużą szklankę whisky. Sobie. Żonie przygotował szklankę soku pomarańczowego i dość pojemną lampkę wina. Wrócił do salonu i postawił na stoliku napoje. Poczuł na plecach jej dotyk. Odwrócił się. Uśmiechała się do niego serdecznie. Kochał ten uśmiech. Był piękny.


