ISBN 978-83-68777-00-0
Wydanie: II
2026
Wydawca: ZMYSŁOWE
Dla mojej żony
Rozdział I
Klaudia na chwiejnych nogach skierowała kroki w stronę łazienki. Nagle przystanęła i zerknęła na mocującego się z bielizną męża, siedzącego na skraju łóżka. Podobał się jej ten widok. Jak na swój wiek i staż, który mogli odhaczyć na kartach kalendarza, jej facet zachował dobrą formę i wigor. Oczywiście, nie były to czasy, gdy podczas nocy mógł skończyć kilka razy. Nie. Ale tamto – to było zakochanie. Organizm wtedy działa wbrew prawom natury. Miłość jest czymś więcej. To uczucie, które całkowicie odkrywa i celebruje prawdę o lojalności, wierności, zaufaniu i oddaniu. Ona znała te wszystkie komponenty składające się na pożywną zupę małżeńskiego pożycia. Problem polegał jednak na tym, że od dawna, smakując tego dania pełnego codziennych życiowych składników, nie czuła żadnych wyrazistych przypraw. Ten sam smak, konsystencja, tekstura. Już od tak dawna nie miała okazji posmakować czegoś nowego, ekscytującego i zaskakującego. Wszystko stało się jakby mdłe, swojskie, powtarzalne i przewidywalne. Jak codzienność solidnego, małżeńskiego dania z wieloletnim terminem przydatności do spożycia.
Klaudia doszła do takiego etapu w swoim związku, w którym kwestia ufności i lojalności była podstawowym elementem spajającym ich życie. Wiedziała, że może Rafałowi powierzyć absolutnie najskrytsze sekrety. Zakazane również. Nawet te, które uśpione na dnie jej kobiecej namiętności, spoczywały uśpione przez lata, a ostatnio zaczynały się budzić. Tak jej się przynajmniej wydawało. Dlaczego więc tego nie robiła? Co ją powstrzymywało? Ten jeden niewielki, a jednocześnie kluczowy obszar jej jaźni nadal podlegał cenzurze strachu i niepewności. Bała się tego, jak zareaguje Rafał na jej „fanaberie”. Jednak to był ten dzień. Lepszego nie będzie. Skoro ufa mężowi, może mu również „to” powiedzieć.
– Chcę więcej, kochanie – wypaliła nagle, zaskakując samą siebie.
Rafał podniósł wzrok i spojrzał na opierającą się o futrynę łazienki żonę.
– Skarbie – odparował, naciągając bokserki – dostaniesz więcej. Daj mi tylko trochę odsapnąć. 20 minut powinno wystarczyć.
– Nie o to mi chodzi, chociaż do tego wrócimy – odpowiedziała zalotnie. – Mam na myśli coś innego.
Spojrzał na nią. Po seksie zawsze wyglądała wspaniale, nawet gdy igraszki były naprawdę ostre. Nęciła erotyczną aurą. Zwłaszcza, gdy po wszystkim zakładała jego cienką bawełnianą koszulkę, ledwo przykrywającą jej pośladki. Gdy stała w drzwiach, jasne światło padające z łazienki rysowało jej szczupłą sylwetkę niewyraźnym konturem prześwitującym przez materiał. Rafał ponownie poczuł pulsowanie w podbrzuszu.
Tym razem dostrzegł coś, czego w spojrzeniu swojej żony nie widział od bardzo dawna.
Klaudia zakołysała biodrami i podeszła do niego. Jej zmysłowy zapach perfum, potu i kobiecości otoczył go, wywołując adekwatną i właściwą reakcję jego ciała. Rafał powoli chwycił za kraj koszulki i podniósł powyżej jej piersi. Zdecydowanie chwycił za jej pośladki rozkoszując się aromatem zaspokojonej kobiety. Czuł nie tylko jej zapach. Pożądanie ponownie zaczęło w nim rosnąć, gdy tylko zauważył, że sutki dziewczyny są twarde i sterczące, jakby była piekielnie napalona.
– Jeszcze ci mało, żoneczko? – Przygryzł delikatnie sutek. Klaudia zasyczała i mruknęła rozkosznie. – Coś czuję, że będę musiał się tobą zająć i zaspokoić tę twoją chęć na więcej.
Dziewczyna pocałowała go i powoli odsunęła się o krok. Światło padające z łazienki rozświetliło strumyczek nasienia spływającego po jej prawym udzie. Strumyczek sączył się wprost z jej wnętrza.
– Możemy pogadać? – Jej poważny ton trochę go ostudził.
O co może chodzić, pomyślał.
– Zaczynam się ciebie bać – uśmiechnął się niepewnie. – Nie dałem jakiejś wielkiej plamy chyba, co nie?
– Plamę dałeś, mój drogi – odwróciła się do niego tyłem i wypinając się delikatnie rozchyliła rękami pośladki – o tutaj. Ale takie plamy lubię.
Rafał odetchnął. Gdyby sprawa była niemiła, nie miałaby ochoty na takie frywolne zachowanie.
– Gdzie chcesz porozmawiać?
– W salonie. Ale najpierw weźmy prysznic – złapała go za podbródek i zadarła mu głowę do góry. – Zaspokoiłeś mnie, cipkę zalałeś spermą, a mój pośladek nadal mnie piecze. Prysznic, a później relaks.
– Skoro jesteś zaspokojona – zaczepnie wypalił Rafał – dlaczego sutki sterczą ci tak, jakbyś nie myślała o niczym innym, tylko o twardym kutasie?
– Tak kochanie. O kutasie – puściła mu oczko. Kolejny raz tego wieczoru. Coś się szykuje – pomyślał Rafał. Wstał i złapał żonę za rękę.
– Chodź. Umyję ci plecy.



Zostaw komentarz