Rafał siedział na narożniku i czekał na nią. W międzyczasie musiał kilka spraw przemyśleć. Te niekontrolowane wybuchy zaborczości i zazdrości komplikowały plan. A raczej ucinały sporą jego część. Zabawy jego początkująco wyzwolonej żonki miały rykoszetem zezwolić na jego zabawy z innymi kobietami. Nie planował tego w stu procentach, ale liczył się z taką ewentualnością. Szansa była. Nikła, ale jednak. Oczywiście, cały plan opierał się wyłącznie na jego żonie. Na jej przygodach, a nie na jego seksie z innymi kobietami. Mimo wszystko teraz gorzko to zrozumiał, że i tak nic by z tego nie wyszło. Nie w tej sytuacji. Być może, łudził się nadzieją, jeszcze coś się zmieni. Być może. Zwłaszcza, że program był dość, uśmiechnął się do siebie, ekscytujący. Tak, to doskonałe słowo. Kurewsko ekscytujący.
Jeżeli pozwolę jej samej odkryć w sobie dziwkę, lub nawet kurwę, pomyślał Rafał, powinna zgodzić się na wszystko. Ale, ta myśl nie dawała mu spokoju, i tak może się nie zgodzić na seks z innymi kobietami. No, chyba że to ona będzie w tym układzie.
Cóż. Trzeba zmodyfikować plan. I dopasować się. Klaudia jest najważniejsza.
Gdy tylko podjął decyzję, drzwi od łazienki otworzyły się i w kłębach buchającej, niczym na planie filmowym dreszczowca pary, pojawiła się jego żona. Parująca i uśmiechnięta.
– Miałeś mi coś powiedzieć. Coś o jakiejś zasadzie? – Postanowiła kontynuować rozpoczęty wątek, wycierając włosy ręcznikiem i jednocześnie paradując całkiem nago po salonie. Rafał podziwiał wspaniały widok.
Figura jego żony nie była idealna, ale kusiła piekielnie. Nie tylko wspaniałymi krągłościami, lecz przede wszystkim sposobem jej poruszania się. Jej styl chodzenia przypominał latynoski taniec. Kołysanie bioder, brzucha i ramion działały przede wszystkim dlatego, że epatowały seksem nawet wtedy, gdy miała na sobie długi płaszcz. A teraz? Jej odstające pośladki, chociaż nosiły na sobie trofea macierzyństwa w postaci lekkich rozstępów, były sprężyste, okrągłe i falowały wraz z biodrami w tym spacerowym tańcu. Było w tym tyle seksapilu, że potrafiło całkowicie odwrócić uwagę od tematu rozmowy. Płaski, brzuch lekko odstawał nad blizną po cięciu cesarskim, ale zachował sprężystość i gładkość.
Klaudia zakręciła ręcznik i związała turban. Stanęła przed mężem w rozkroku, jakby chciała uzyskać od niesfornego ucznia odpowiedź na zadane wcześniej pytanie. Jej nagość dodawała siły jej postawie. Była kobietą, silną, potężną, niczym modelki na portretach Helmuta Newtona.
– Co masz na myśli? – Postanowił trochę się pobawić jej władczą postawą.
– Mówiłeś – schyliła się po koronkowe stringi – że wprowadzasz jakąś zasadę, czy coś? Coś, co powoli mi pozbyć się tego budzącego się we mnie uczucia zazdrości.
– Nie powinnaś być zazdrosna – wpadł jej w słowo – zwłaszcza w kontekście tego, co tu się ma wyczyniać. Tego, co zaplanowałem.
– Zaplanowałeś? – uśmiechnęła się lubieżnie. – To też było częścią planu? To dzisiejsze pieprzenie?
– Nie – odparł rozbawiony – to nie było częścią planu. To byłaś prawdziwa ty. A tego, nie obejmą żadne przewidywania i wyliczenia statystyczne.
Wstał i podszedł do toaletki. Odsunął szufladę i wyjął małe, aksamitne pudełko. Miało wielkość paczki papierosów.
– To dla ciebie, kochanie. Specjalny podarunek dla najwspanialszej kochanki. – Wręczył jej prezent i patrzył, jak jej oczy rozszerzają się trawione ciekawością. – Ale zanim otworzysz – przytrzymał jej dłoń, która już odchylała wieczko – muszę wyjaśnić tę zasadę.
– Racja – odparła szybko i usiadła na jego kolanach. – Płonę z ciekawości.
Rafał zastanawiał się, jak to ubrać w słowa. Jak przedstawić jej zasady i konkrety w taki sposób, aby ostudzić lub wygasić jej zazdrość. Zazdrość, która w znacznym stopniu, co już zdążył odkryć, mieszała w jego planach. I nie chodziło tylko o to, że to on być może zechce pieprzyć się z innymi kobietami. To akurat w jego planach nie zostało przewidziane wprost. Było raczej częścią bonusową, na którą trochę miał nadzieję. Chodziło o to, że zazdrość wpłynie bezpośrednio na nią. Na jego żonę. To straszne uczucie może, niczym kwas, zepsuć ich całą zabawę. Wzbudzić poczucie winy. A przecież chodzi tylko o przygodę i coś nowego. Urozmaicenie.
Cholera.
– Jesteś o mnie zazdrosna – stwierdził, nie zapytał. – Dlaczego?
Klaudia myślała przez chwilę. W końcu, po dłuższej chwili przerwy odezwała się.
– Każda kobieta ma w sobie trochę zaborczości – rozpoczęła swoje wyznanie Klaudia – jesteśmy tajemnicze.
– Dobra. – Uciął ten banał. – Jesteście tajemnicze. To już dawno odkryli amerykańscy naukowcy. I każdy, kto miał z wami do czynienia. To wiadome, odkąd świat powstał. Ale jaka jesteś ty? Co w tobie siedzi? Albo inaczej – zmienił tok wypowiedzi – co ostatnio się u ciebie obudziło? Myślałem, że sceny zazdrości są nam obce. Ufamy sobie, tak?
Spojrzał jej w oczy, a ona zauważyła w nich niecierpliwość. Chciał się dowiedzieć, jakie motywacje stoją za jej postawą. Tak niespodziewaną przecież.
Milczała długo. W końcu się uśmiechnęła. Tym ciepłym, serdecznym uśmiechem, który przypominał wspólny taniec, spacer pod rękę, lekcje gotowania i pieczenie pierników na święta.
– Dobrze – odpowiedziała łagodnym głosem – szczerość za szczerość. Umawialiśmy się. I nie chcę, by to była ta granica, która zniweczy nasza przygodę.
Rafał widział, jak jeszcze przez chwilę bije się z myślami. Po chwili chwyciła go za ręce, ścisnęła i wyznała.
– Myślałam, że z łatwością przyjdzie mi uczestniczyć w wyuzdanych zabawach, które jak podejrzewam dla mnie przygotowałeś. Zakładałam, że w scenariuszu uwzględnisz również swoje potrzeby. Wiesz, o czym mówię, prawda?
– Nie do końca – odpowiedział z udawanym zdziwieniem, jakby nie miał pojęcia.
– Chodzi mi o seks z innymi kobietami – wypaliła bez ogródek, czym potwierdziła jego podejrzenia.
– A nie chcesz seksu z innymi kobietami? – Rafał, ponownie teatralnie, poważnie się zaniepokoił. – Nie wiedziałem, że jesteś zadeklarowaną hetero.
– Nie wiem, czego nie chcę. – Podniosła ręce w obronnym geście. – Na tę chwilę chcę wszystko. Przecież wiesz. Zresztą nie o seks lesbijski mi chodzi. Z tym nie mam problemów – zamyśliła się. – Chyba nie mam problemów. Tak mi się wydaje. I nie odwracaj kota ogonem, mężu.
– Więc? – Próbował wyciągnąć z niej to, czego sam już się domyślił.
– Nie podejrzewałam, że widmo realnego seksu pomiędzy tobą i inną kobietą wpłynie na mnie tak – zamilkła chcąc dobrać odpowiednie słowo – niepokojąco.
– Niepokojąco? – Rafała zatkało. – Dlaczego?
– Przez zaborczość, która siedzi chyba w każdej kobiecie. My po prostu nie chcemy dzielić się swoimi facetami z żadną inną. Choćbyśmy puszczały się z innymi na prawo i lewo – postanowiła wzmocnić ten obraz – choćbym dwa razy w tygodniu wychodziła do klubu dżentelmenów, gdzie dwudziestu jurnych facetów o wielkich prąciach maltretowało by mnie na wszystkie wyuzdane sposoby, to i tak nie zgasiłabym tej ostatniej nutki zaborczości. Oczywiście, wiem, że są wyjątki i naprawdę byłam przekonana, że ja do takich wyjątków należę, ale niestety. Gdy zobaczyłam, jak filują cię te dwie siksy, to aż się we mnie zagotowało. Myślałam, że mnie szlag trafi. To było silniejsze ode mnie i wiem, że to nie fair w stosunku do ciebie. Przecież ty pozwalasz mi na wszystko? Prawda, Rafałku? Pozwolisz mi na wszystko?
Zauważył, że nie stwierdziła lecz zapytała, jakby chciała uzyskać potwierdzenie, że to jej wyznanie nie zakończy całej przygody. Bała się, że w tej sytuacji, całą przygodę będą musieli skrócić. Że to Rafał zechce ją zakończyć. Patrzyła na męża z niepokojem i nadzieją.
– Niczego nie kończymy. – Klaudia wypuściła powietrze z ulgą. – Pozwalam ci na wszystko. I jak szczerość, to szczerość. To jest ta zasada, którą wprowadzam na nasz czas pobytu tutaj. Nie wolno kłamać. Możesz milczeć, grać, ale nie wolno kłamać, jeżeli zadam ci bezpośrednie pytanie, musisz odpowiedzieć prawdę. Co o tym sądzisz? Zgadzasz się?
Zamyśliła się przez chwilę i potaknęła.
– Zgoda. Szczerość, ale nie przesadzajmy z pytaniami, bo zamiast ostrej orgii, lub namiętnego seksu, będziemy tu mieli teleturniej.
– No i o to mi chodzi, dziewczyno – pocałował ją w policzek i wstał, by ubrać spodnie i koszulę. – O orgię – poprawił natychmiast – nie o urządzanie teleturniejów.
Gdy zapiął ostatni guzik, wypalił nagle, kontynuując poprzedni wątek.
– Moje pierwsze wyznanie, będzie odpowiedzią na pytanie, którego nie zadałaś. Odpowiedź brzmi: nie pieprzyłem się z tymi dwoma dziewczynami.
– Razem nie. – Uśmiechnęła się. – A oddzielnie?
– No co za złośnica, normalnie? Nie. Oddzielnie też nie.
– Ale podobają ci się? – drążyła temat, niczym górnik pracujący na akord.
– Jeżeli masz odwalać sceny zazdrości za szczere wyznania, to od razu sobie darujmy, okay?
– Nie będę zazdrosna. – Zapewniła szybko, chcąc wypłaszczyć krzywą rosnącej eskalacji. – Gdy wiem, co i jak, potrafię nad tym zapanować.
Spojrzał na nią podejrzliwie. Badał wzrokiem.
– Przysięgam – Klaudia położyła jedną dłoń na sercu, a drugą wzniosła jak do przysięgi.
– Okay – nadal nie był do końca przekonany, ale chciał iść naprzód. – Powiedzmy, że ci wierzę. Ale egzekwował będę mocno i z całą stanowczością. Przysięgałaś. A ja, kurwa, bardzo poważnie traktuję umowy honorowe.
Spojrzał na nią, ale nie zauważył niepokojących oznak kłamstwa. Zresztą wiedział, że jak się z żoną na coś umawiał, to było święte. Ona też potrafiła dotrzymywać warunków umowy.
– Podobają mi się – wyznał w końcu – to piękne kobiety. Nieraz mi stanął, jak mnie kokietowały.
– O te suki! – Wysyczała przez zaciśnięte zęby, ale natychmiast się opanowała. – Przeleciałbyś je?
– Razem, czy osobno? – Zaśmiał się uchylając się przed lecącą w jego stronę poduszką.
– Jezu, Rafał, ale kluczysz. – Rozłożyła ręce w geście rezygnacji. – Razem, osobno, co za różnica? Odpowiesz?
– Tak. – Wydawało mu się, że ta krótka odpowiedź ją zadowoli. Mylił się.
– Co tak?
– Odpowiem – skapitulował i zamyślił się tajemniczo.
– No? – ponagliła go.
– Przeleciałbym je, gdyby tylko ten czyn nie skrzywdził ciebie. I gdyby chciały mi dać.
Klaudia dokręciła poluzowany turban na głowie i zaczęła się rozglądać za swoją walizką.
– Z drugim warunkiem nie miałbyś najmniejszego problemu – powiedziała, jakby od niechcenia – jesteś atrakcyjnym ciachem. Tylko ślepa tego nie dostrzeże. I to, że mnie się podobasz nie wynika ze spełniania małżeńskich obowiązków. Jesteś przystojny po prostu. Nie patrzę przez obrączkę. Zresztą, widziałam bez najmniejszych wątpliwości jak one pożerały cię wzrokiem. Na pewno miały kisiel w majtkach – Rafał skrzywił się na to porównanie, którego nigdy nie lubił.
Klaudia celowo użyła sformułowania, którego jej mąż nie znosił, łącząc odrzucający obraz je z postaciami tych dwóch suk. Miało to podziałać, jak podświadomy wyzwalacz, gdy tylko bodziec w postaci super cycków lub ponętnej dupy pojawi się w jego okolicy. Wtedy powinien odpalić się ten stan, który zauważyła na jego skrzywionej tym porównaniem twarzy.
– Nawet się, kurwa, nie przejmowały – postanowiła kontynuować wątek – że ja stoję obok. Jakbym nie była żadną konkurencją, z którą należy się liczyć. A jestem do jasnej cholery, twoją żoną. I to ja, a żadna inna, jestem twoją nałożnicą. Mówiąc wprost, dosadnie i definitywnie.
Aż uśmiechnął się na to porównanie do nałożnicy. Klaudia kontynuowała dalej.
– Co do pierwszego warunku. Tego, że mógłbyś mnie tym skrzywdzić – zamyśliła się i spojrzała w oczy męża – muszę nad tym popracować. Ale popracuję, obiecuję. Natomiast, jaki będzie rezultat?
– Któż to może wiedzieć? – dokończył za nią. – Gdy sobie z tym poradzisz, będę mógł przelecieć obie. Razem lub osobno. Tak?
Była prawie pewna, że robi sobie z niej jaja. Postanowiła nie pozostawać mu dłużna.
– Będziesz mógł, pod warunkiem, że przelecisz obie naraz i to tutaj, w tym apartamencie – puściła mu oczko. – Seks tylko z jedną z nich na razie musi poczekać na moją wyraźną aprobatę. A gdy do niego dojdzie – postanowiła dokręcić śrubę tej groteski – to właśnie ta z nich, zanim zapakujesz jej swojego kutasa, posmakuje soków prosto z mojej cipki.
Penis Rafała natychmiast wyprężył się w ciasnej nogawce, a jego umysł uruchomił wyobraźnię. Od razu przed oczami pojawiły się Agata i Patrycja, które z zapamiętaniem liżą jego penisa. Obok nich siedzi na fotelu jego żona, która wkłada dwa palce do swojej pochwy i masturbuje się zapamiętale, patrząc na pełne zaangażowania dziewczyny. W pewnym momencie Klaudia wyjmuje mokre od soków palce i wkłada jednej z dziewczyn w usta. Ta patrzy na nią i zdaje się odpływać w amoku, po czym wyjmuje dokładnie oblizane palce i rzuca się na nią. Przewraca ją na plecy, chwyta uda i rozszerza na całą szerokość. Wzdycha, ciesząc się widokiem wilgotnej, nabrzmiałej piśki kochanki i zniża do jej krocza głowę. Klaudia zaczyna szybko dyszeć. Jej podniecenie skraca jej oddech, a myśli wariują. Oto za chwilę zostanie wylizana przez inną kobietę. Podniecenie prawie odbiera jej rozum. Wpada w falę szaleństwa. Amoku. Niezmierzonej chuci i orgii ciał, pieprzenia, lizania i zaspokajania najbardziej pierwotnych instynktów. Czuje na swoich wargach jej ciepły oddech. Słyszy, jak kochanka wciąga powietrze a wraz z nim jej aromat. Jej feromony. Jeszcze chwila. Już prawie czuje jak jej język…
– Hej – obraz nagle zamigotał, zgasł i odpłynął do katalogu „na później”. – Gdzie odleciałeś?
To Klaudia, już ubrana w bieliznę i pończochy z kokardkami przerwała tę zmysłową wizję. Niechętnie powrócił do rzeczywistości.
– Tak, kochanie?
– Pytałam o prezent – pokazała palcem pudełko, które leżało na szafce przy narożniku.
Rafał natychmiast wrócił do „tu i teraz”. I do realizującego się precyzyjnie planu.
– Prezent jest dla ciebie – uśmiechnął się tryumfalnie – rozpakuj.
Wzięła pudełeczko do rąk i podważyła wieczko.
– O jejku – przykryła palcami usta, niczym hollywoodzka aktorka, a jej oczy zaszkliły się – to jest piękne. Dziękuję.
Z satysfakcją patrzył, jak Klaudia wyjmuje z pudełeczka krótki, złoty łańcuszek z drobnych oczek przyozdobionych co i rusz wprasowanymi kryształkami mieniących się kamieni. Podarek prezentował się jednocześnie gustownie i pięknie. Klaudia zaplotła go na przegubie ręki i próbowała zapiąć. Nieporadnie gimnastykowała nadgarstek, ale nie pomogło to założyć bransoletki. Rafał obserwował te wyczyny z prawdziwym rozbawieniem. I czekał.
– Pomożesz? – W końcu się doczekał. – Nie daję rady jedną ręką.
– Kochanie – wpadł w moralizatorski ton – to cacko zapina się dwoma rękami.
– Niemożliwe. – Już chciała pomóc sobie zębami, ale wycofała się w ostatniej chwili. – No, niby jak? No weź. Pomożesz?
Wstał. Podszedł do żony i uklęknął przed nią. Zdziwiona przestała mocować się z zapinką i podała mu rękę. Wziął do ręki mieniący się refleksami światła łańcuszek i, ku jej zdziwieniu, pochylił się do jej stóp.
– Ten konkretny rodzaj biżuterii nosi się w innym miejscu, kochanie.
Zaplótł złoto tuż nad jej stopą i szybko zapiął zapinkę. Łańcuszek opadł na kostkę, układając się kusząco. Dziewczyna spojrzała zaciekawiona. Poruszała nogą obserwując, jak migające refleksy tańczą na jej przegubie, wspaniale dopełniając kolorem paznokcie w odcieniu 500 Rouge Essentiel.
– Podoba mi się. – Pocałowała go w usta. – Skąd taki pomysł? Nigdy nie nosiłam takich ozdób.
– W kontekście naszej przygody, kochanie – odpowiedział i spojrzał na nią szelmowskim uśmiechem – taka ozdoba jest jak najbardziej na miejscu. I bosko w niej wyglądasz. Seksownie.
Nie zrozumiała, ale postanowiła, że nie będzie drążyć. Nie chciała ryzykować, że Rafał odbierze jej ciekawość, jako niezadowolenie lub oznaka zawiści. Zwłaszcza, że bransoletka bardzo się jej podobała.
– Faktycznie, seksowna – powiedziała sama do siebie. A on dyskretnie udał, że nie usłyszał. Cieszył się, że prezent przypadł jej do gustu. Prezent, który miał odegrać dość ważną rolę w dalszych etapach ich wspólnej przygody.
– Muszę jechać – odparł w końcu, sięgając po aktówkę. – Mam za kwadrans spotkanie z dyrektorem handlowców szefa. Muszę jechać do jego rezydencji. To niedaleko, parę minut, ale nie lubię się spóźniać.
– Wiem, kochanie – pokiwała głową ze zrozumieniem. – A co ja mam robić, gdy cię nie będzie?
– Przede wszystkim – omiótł spojrzeniem apartament – rozejrzyj się po naszym domu na najbliższe dwie noce. Nie poznałaś jeszcze wszystkich zakamarków.
– To jest coś jeszcze, poza tym, co widać?
– Jakbyś nie rzuciła się na mnie od razu, niczym napalona nimfomanka, to już byś była po wycieczce krajoznawczej.
– Mmm – podniosła wzrok do góry i przyłożyła palec do ust – wolałam być nimfomanką. Zwłaszcza, że za moment wychodzisz. Zwiedzanie rozpocznę po twoim wyjściu. Kiedy wrócisz?
– Po południu. Będziemy w kontakcie. Mam dla ciebie dwa zadania, dopóki nie wrócę.
– O! – Oczy Klaudii zabłysły. – Jakie? Zrobię wszystko.
– Wiem, że zrobisz wszystko moja żono i kochanko. Od teraz, jeżeli zechcę, staniesz się moją dziwką, którą będę mógł wykorzystać do różnych, wyuzdanych rzeczy.
Natychmiast poczuła żar w dole brzucha. I delikatne, tak doskonale jej znane mrowienie. Rafał kontynuował.
– Jeżeli zechcę przydzielić ci jakąś rolę, ty grzecznie się w nią wcielisz i zagrasz najlepiej, jak potrafisz. Rozumiemy się?
– Perfekcyjnie – odpowiedziała pocierając nogę o nogę. – Spełnię każde polecenie.
– Dobra dziewczynka – pochwalił ją. – Na początek masz dwa zadania – nadstawiła uszy. – Masz odwiedzić strefę SPA i doskonale spędzić czas. Sauna, jacuzzi, basen. Co chcesz. Wszystko jest do twojej dyspozycji. Na piętnastą masz umówionego masażystę, który ma się tobą odpowiednio zająć i doprowadzić cię do ekstazy.
– Rafał! – przerwała mu. – Tak bez ceregieli rzucasz mnie w ramiona innego faceta? Nie wiem, czy tak od razu potrafię, bez ciebie w pobliżu.
– Ma ci zrobić masaż, ty napalona kocico! – odpowiedział stanowczo, jednocześnie zadowolony z jej interpretacji jego słów.
Postanowił bardziej włożyć w jej umysł konkretną myśl, dzięki technice „nie myśl o różowym słoniu” .
– Jego zadaniem – kontynuował budowanie w jej głowie obrazu – nie jest cię przelecieć, napalona kobieto. Choćbyś mogła podejrzewać, że jest w tym świetny. Ja wiem, że twoja cipka aż robi się mokra na samą myśl, co mogłabyś z nim wyrabiać na tych wyoliwkowanych łóżkach do masażu. Widziałaś wiele filmów z katalogu „podatki i zestawienia”, więc wiesz, co może się tam wyczyniać. Prawda? Pamiętasz te sceny – poczekał, aż jej pamięć rozszerzy jej źrenice – to teraz sobie wyobraź siebie samą na takim stole. Chciałabyś przeżyć to, co te gwiazdki porno wyczyniały z masażystami, prawda? Lub co masażyści wyczyniali z nimi. Ale wszystko w swoim czasie, kobieto. Widzę po tobie, że przebierasz nogami na samą myśl, ale on nie zrobi ci dobrze ani ustami, ani językiem. Tylko dłońmi, które nawiasem mówiąc są podobno bardzo sprawne. Słyszałem plotki, że kobiety bardzo je sobie chwalą. Te, którym świadczy swe usługi. Te mocne dłonie, według relacji zadowolonych pań, potrafią czynić cuda. A ty nie musisz od razu chwytać go za jego grubego kutasa – zauważył, że jego żona wyraźnie zadrżała na ten obraz – nie musisz od razu wsadzać go sobie w cipkę aż po same jądra. Albo nadziewać się na niego okrakiem i galopować do utraty tchu, aż pot skropli całe twoje ciało i tańczące w szaleńczym tempie piersi. Rozumiesz? Idziesz na masaż. I nawet, gdybyś poczuła jego męski zapach przepełnionego testosteronem samca, on potrafi się zachować. Nie zrobi ci krzywdy i nie zgwałci cię ku twojej uciesze. Nie skrępuje ci rąk do ramy łóżka, blokując możliwości ucieczki. Nie rozchyli twoich nóg, eksponując mokrą cipkę i nie nadzieje cię na swojego kutasa, wypełniając cię aż do dna.
Obraz działał doskonale, ponieważ Klaudia pokiwała głową, a na jej policzkach pojawił się rumieniec. Jej myśli były bardzo dobrze czytelne. Z oczu wyzierały kurwiki. I oboje o tym wiedzieli.
– Drugie zadanie polega na tym, abyś co jakiś czas sprawdzała telefon, ponieważ resztę instrukcji prześlę ci na komórkę. Zgadzasz się?
– No pewnie – zaćwierkała podniecona dziewczyna. Czuła, że się z niej leje. Na szczęście wsiąkało w stringi. Policzyła szybko, ile zostało jej par bielizny.
Jebać majtki, pomyślała.
Rafał podszedł do drzwi i odwrócił się.
– Pokonaj niechęć i zaborczość.
Nie wiedziała o co mu chodzi i do czego pije. Dostała wyjaśnienie od razu.
– Przełam się i, jeżeli będzie to konieczne, skorzystaj z usług Agaty lub Patrycji. Poza rzekomymi usługami seksualnymi, których nie miałem przyjemności sprawdzić, są naprawdę doskonałe w tym co robią. Pomogą i spełnią każde życzenie. Dogadzanie gościom jest ich, jakby to rzec – pomyślał – pasją.
– Specjalnie budujesz taki obraz przez taki dobór słów, który gotuje mi krew w żyłach, ale dobrze. Przełamię się, gdy zajdzie taka potrzeba. W zasadzie już nie mam nic do nich. Jak nie nadgryzały mojego faceta, to nie ma tematu.
– Świetnie. – Nacisnął klamkę i wyszedł na korytarz. – Do zobaczenia po południu, kochanie.
Podbiegła i pocałowała go namiętnie.
– Do zobaczenia. Kocham cię.
– A ja z kolei kocham ciebie.
Zamknął drzwi, pozostawiając ja samą w apartamencie. Razem z jej myślami.
Podbiegła do torebki i wyjęła smartfon.
Rafał zjechał na parter i skierował kroki do wyjścia. Mijając recepcję spojrzał na Agatę. Wyprężyła się, posyłając mu niedwuznaczny uśmiech i powłóczyste spojrzenie. Już miał oddać uśmiech, gdy w kieszeni marynarki zadźwięczał dzwonek przychodzącej wiadomości. Od Klaudii.
„Moja cipka nie może się doczekać, aż zalejesz ją spermą, ty mój dżentelmenie.”
Uśmiechną się na dwuznaczność tego sformułowania i schował telefon.
Ten weekend zapowiada się szalony.



Zostaw komentarz