Chcę więcej kochanie

Chcę więcej kochanie – rozdział III – cz. 4

Gdy tylko drzwi apartamentu zamknęły się za nimi, natychmiast uklękła i zaczęła rozpinać rozporek męża. Cipka domagała się wypełnienia, a z tym, jak powszechnie wiadomo, nie wolno zwlekać. Każda sekunda opóźnienia może mieć straszne konsekwencje. Najpierw jednak, to ona musiała naznaczyć swoimi ustami jej własność. Rafał z zadowoleniem przyjął jej inicjatywę. Uśmiechnął się i rozmarzył.

– Widzę, że coś cię ostro podnieciło, dziewczyno – zagaił, ale absolutnie nie miał zamiaru dociekać przyczyny. – Jesteś cudowna, a twoje usta są takie… Ała – krzyknął, gdy na jego nabrzmiałym penisie zacisnęły się jej zęby. – Co ty robisz? Nie umiesz się obchodzić z moją własnością? Jak uszkodzisz, to nici z seksu.

Klaudia wyjęła członka z ust, ciągnąc nitkę śluzu i zaczęła go intensywnie pocierać.

– Chyba raczej z moją własnością, kochanie. Stanęła ci pała, aż miło patrzeć – spojrzała mu w oczy. – Widzę, że ty również się nakręciłeś, i to wcale nie mniej ode mnie. Pytanie tylko, jaki był powód tego, że krew napłynęła ci do kutasa. – Ścisnęła jego prącie tak, że główka zrobiła się bordowa.

– O czym ty mówisz, kobieto? – zapytał, chociaż znał odpowiedź na to pytanie.

– Te siksy o mało cię nie pożarły wzrokiem, a tobie wyraźnie to nie przeszkadzało – polizała żołądź, która już zaczęła drgać. – Poczułam że pomiędzy wami jest coś więcej, niż tylko spełnianie życzeń gości. Czuję, że poza całym pakietem usług hotelowych, jest dodatkowa tajna lista zadań, które realizują te dwie samice. Katalog usług tych dwóch lasek obejmuje chyba kilka dodatkowych, jakby to ująć precyzyjnie? O, mam: pozycji. Zaprzeczysz?

– Nie wiem, o czym mówisz. – Jego nieudolne próby obrony zostały spacyfikowane językiem liżącym jego prącie. – Te dziewczyny są po prostu miłe. A ty nie rozpraszaj się, tylko liż, bo wsadzę ci kutasa w samo gardło.

Tak naprawdę chciał, żeby przestała drążyć temat i zamierzał zrobić to, co konieczne, by przestała gadać. Choćby miał ją zaczopować w przełyk. Zdawał sobie sprawę, że niestety, jej myślenia to nie zablokuje.

– Miłe? Miłe to są harcerki, jak przeprowadzają staruszkę na pasach – zripostowała, ściskając jego mosznę. – Te dwie suki miały mokro w majtkach, jak tylko cię zobaczyły.

– Jesteś zazdrosna? – zaatakował pytaniem, lekko zszokowany tym, co właśnie zrozumiał. Zamiast odpowiedzieć, Klaudia mocno przyssała się do jego penisa. Ta ewidentna próba uniknięcia odpowiedzi wystarczyła, by to potwierdzenie uzyskać.

Jednym ruchem chwycił ją za włosy i stanowczo podniósł do góry. Syknęła z bólu i stanęła przed nim, ale jemu było za mało. Podnosił ją wyżej, aż wspięła się na palce, a jej oczy spotkały jego wzrok. Zauważył w tym spojrzeniu niepewność i strach. I zazdrość. To całkowicie zbiło go z tropu. Nie przypuszczał, że jego budząca się do lubieżności i erotycznych przygód żona jest zdolna do takich emocji. Zwłaszcza, że sama oczekuje naprawdę ostrych przygód łamiących tabu, zasady i wierność.

Wkurwił się nie na żarty. Postanowił wyjaśnić to definitywnie.

– Powiedz, i nie waż się kręcić, czy jesteś zazdrosna? – W jego poleceniu nie było miejsca na sprzeciw. – Odpowiadaj, ale już!

– Jestem – wyrzuciła z siebie – przepraszam – dodała od razu szczerze, doskonale wiedząc, jaką hipokrytkę to uczucie z niej robi.

– Nowa zasada. – Rafał puścił ją, pogłaskał czule po włosach i policzku. – Wprowadzam nową, fundamentalną zasadę. Wyjaśnię ci to w salonie. – Chwycił ją za rękę i ciągle paradując ze sterczącym penisem, zaprowadził na pokoje.

Dopiero teraz miała okazję obejrzeć cały apartament w którym ich ulokowano. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że znajduje się nie w pokoju hotelowym, a w luksusowym mieszkaniu. Przedsionek okazał się szerokim korytarzem wyłożonym stylowymi, nowoczesnymi elementami z drewna. Lewa strona przytulała potężną szafę z drzwiami przesuwnymi i lustrami.

 – Toaleta i łazienka – wskazał ręką na parę drzwi ulokowanych z lewej strony korytarza. – To co jest w środku powinno cię zainteresować. Ale – powstrzymał ją przez otwarciem drzwi i zaprowadził w głąb salonu. – Później wszystko sprawdzisz, jak pojadę na spotkanie. A teraz – wskazał na rozległy narożnik stojący w rogu salonu – bezceremonialnie cię wypieprzę. – Złapał ją ostro w pasie, zdecydowanie przeprowadził przez miękki dywan i rzucił na miękkie obicie, jak lalką.

– O – uśmiechnęła się wesoło. Uwielbiała jego stanowczość i siłę. – I co mi zrobisz? Byczku? Jak mnie wypieprzysz?

– Jak tylko zechcę – złapał za jej włosy i szarpnął, jednocześnie całując jej szyję. 

 – O tak – westchnęła słodko – moja cipka jest już tak napalona, że nie może się doczekać twojego penisa. Jezu, Rafał, ale mam chcicę – pogłaskała się po kroczu i w pośpiechu zaczęła zdejmować ubranie. Powstrzymał ją, chwytając i blokując jej ręce. Złapał za jej bluzkę i szarpnął. Guziki rozsypały się po podłodze.

– Rafał! – wrzasnęła dziewczyna. – Co ty robisz, wariacie?

– Najlepsze prezenty z opakowania się rozdziera – sprzedał jej kolejną życiową mądrość, przechowywaną w jego rodzie od pokoleń.

Zauważył, że jego kobieta już była gotowa na wszystko. Aż tryskała seksem. Wiedział, że zgodziła by się na każdy rodzaj zabawy. Nawet ostrej zabawy. Bardzo ostrej. Na poważnie. Resztka jej wierzchniego stroju wylądowała na podłodze. Spojrzał na jej ciało i aż zagotował się z podniecenia. Smukłe uda opięte pończochami z kokardką zapraszały wzrok do wspięcia się wyżej, by podziwiać gładko wydepilowaną muszelkę z cienkim paseczkiem krótko przystrzyżonych kędziorków. Płaski brzuch falował przyspieszonym oddechem, a zmysłowe półkule piersi doprowadzały do szaleństwa krągłościami i miękkością. Sterczące sutki aż domagały się interwencji języka, palców i mocnych dłoni. Widząc jego wzrok skupiony na jej piersiach, Klaudia chwyciła je oburącz i ścisnęła mocno. Podniosła jedną z nich i polizała sutek, mocząc go śliną. Jej spojrzenie powoli dawało znać, że traci kontakt z rzeczywistością. Znał ten stan. Doświadczył go całkiem niedawno. A ona coraz mocniej pieściła swoje piersi. Jednocześnie rozszerzyła nogi, otwierając się przed nim w całości.

Rafał już wiedział, że nie wytrzyma ani sekundy  dłużej. Po prostu żądza pokonała go. Żądza, której na imię Klaudia. Rzucił się na nią i przygniótł swoim ciężarem. Od razu włożył dłoń pomiędzy jej nogi, które na ten gest rozszerzyły się jeszcze bardziej. Zapraszająco. Kusząco. Jego twardy, niczym kamień penis odnalazł natychmiast wejście do jej pochwy, ale zatrzymał się na samym przedsionku do groty rozkoszy. Chciał ją jeszcze bardziej rozpalić. Jego niecny plan zniweczyła Klaudia, która jęknęła i chwyciła go za pośladki zaplatając na nim nogi i przyciskając do siebie. Żylasty, gruby i twardy penis powoli zanurzał się w jej pochwie. Każdy centymetr tej wędrówki do krainy rozkoszy Klaudia kwitowała coraz głośniejszym jękiem i błogością.

– Wsadź mi go! – Jęczała łamiącym oddechem. – Do końca! – Wyraziła wreszcie swoje pragnienie. – Ruchaj! Pieprz. Jezu, facet, jak ja cię chcę. Uwielbiam twojego kutasa. Jest tylko mój. – Rafała zaniepokoiło to stwierdzenie wypowiedziane nieświadomie, prawie w amoku. Dawało tak wiele do myślenia, że prawie zapomniał, że właśnie ma porządnie wypieprzyć swoją żonę A ta wiła się pod nim, ogarnięta wręcz biblijną chcicą. Gdyby jej teraz nie zerżnął, miałby potężne kłopoty. Tak poważne, że nie wykaraskałby się z nich nawet po latach.

– Mój kutas jest cały twój, moja żono. Tylko twój i żadnej innej. – Na te słowa przeciągle westchnęła i odpłynęła jeszcze bardziej. Postanowił kontynuować, chcąc uzyskać potwierdzenia swoich podejrzeń. W tak potężnym amoku Klaudia działała, jak na automacie. Nieświadomie. Nie mogła kłamać. Wystarczyło tylko budować odpowiednie historie i wyznania, by jej ciało zdradziło prawdę. I to właśnie zamierzał zrobić.

– Jestem tylko twój – rozpoczął badanie uważnie obserwując jej reakcję – tylko do ciebie należy mój kutas. Moje ramiona, które zamykają cię w mocnym uścisku. Mój język – widział, że Klaudia prawie traciła zmysły – mój język, który zostawia mokry ślad po twoich najbardziej zmysłowych zakamarkach. Uwielbiam cię pieścić, lizać, ściskać twoje piersi i pośladki. – Postanowił wytoczyć ciężkie działa, jednocześnie trzymając wewnątrz niej nieruchomego penisa, którego masowały falujące mięśnie pochwy. – Uwielbiam twoją dupkę. Masz tak zgrabne, kształtne pośladki, że zwariować można od samego patrzenia. Nie ma na świecie faceta, który nie chciałby zabawić się twoimi zajebistymi pośladkami i wepchać swojego kutasa w twoją drugą dziurkę. – Klaudia zawyła nakarmiona tą wizją. – O tak, suczko. Masz boską dupkę. Uwielbiam ją masować, głaskać, ściskać. – Teraz poczuł to wyraźnie. Zbliżał się jej orgazm. A on nawet się w niej nie poruszył. – Gdy ściskam twoją wąską, seksowną talię i pożeram wzrokiem twoje krągłości, jak rozchylam to co ukrywasz dla mnie pomiędzy pośladkami, wariuję na widok boskiej cipki i kakaowego oczka. Mam ochotę wgryźć się w samo środek twojej soczystości i lizać, ssać, pieścić. A gdybyś była niegrzeczna, dać solidnego klapsa. Takiego, po którym – w tym momencie ścisnął jej pośladek – aż zapiszczysz z rozkosznego bólu.

– Ajjjjjjj! Rafaaaaał – jęczała balansując na krawędzi potężnego orgazmu – kocham cię.

– A najbardziej uwielbiam – kontynuował budowanie obrazów, nie odpowiadając na jej wyznanie – gdy wypniesz przed moje oczy swoją boską dupkę, a ja chwycę za pośladki i rozszerzę to, co sprawia, że twardnieję w sekundę. Marzę wtedy tylko o tym, żeby wbić się w ciebie moim twardym, żylastym kutasem.

Rafał poczuł początki mocniejszego pulsowania mięśni pochwy. Historia zdecydowanie na nią działała. A on wiedział, że musi uważać, bo Klaudia w takich momentach jest jak imadło. Przygniótł ją mocniej swoim ciężarem, co podziałało na dziewczynę jeszcze mocniej.

– Uwielbiam cię pieprzyć – szeptał wprost do jej ucha. – Twoja cipka jest tak ciasna, jak u osiemnastolatki. Ledwo się w niej mieszczę.

– O jejku – jęczała coraz głośniej a Rafał nie przestawał pobudzać jej wyobraźni. – Tak… Tak!

– Czasem jestem przekonany, że nie wejdę. Taka jesteś ciasna. Moja kobieto, moja kochanko – oczy Klaudii wywróciły się do góry, a jej oddech zatrzymał – moja dziwko.

Nagle pod nim zatrzepotało ciało jego żony, które zaczęło się wić w całkowicie niekontrolowanych spazmach. Poczuł mocno, że jego penisa otoczyły falujące skurcze będące dowodem potężnego orgazmu. Nagle dziewczyna znieruchomiała. Wtuliła się ramionami i nogami w niego, jakby chciała go w siebie wchłonąć. Jedyne, co dało się odczuć, to drżenie ud, pośladków i pulsowanie mięśni pochwy. Jakby na tych obszarach skoncentrował się cały wszechświat, który obecnie przeżywał swą ekstazę.

Po dłuższej chwili poczuł na swoim uchu jej oddech. Ponownie zaczęła chwytać oddech. Falujące piersi prasowały go gorącem i miękkością. A ona odczuwała wyłącznie szczęście. Szczęście i spełnienie.

– To było cudowne – pocałowała go w usta – dziękuję.

– To ja dziękuję – odparł, zdecydowanie zadowolony z siebie. – Uwielbiam cię taką dziką. Przekraczasz wszelkie granice, stajesz się, jakby to rzec – Klaudia wiedziała, że jej facet miał wcześniej przygotowane porównanie – wyzwolona. Tak. To doskonałe słowo.

– Wyzwolona, powiadasz? – Zarzuciła włosami i uśmiechnęła się. Po chwili przybrała słodką minkę smutnej dziewczynki. – Może i jestem taka? Albo raczej – taka się staję? Ale ty, mój biedny kochanku, nie użyłeś.

– Co masz na myśli? – udał, że nie wie, czego dotyczy pytanie. – Użyłem, użyłem. To był świetny seks.

Wstał i założył spodnie. Skrzywiła się na ten gest.

– Zostawiłam cię z pełnymi jąderkami, ojoj – przyłożyła lubieżnie palec do ust i spojrzała wymownie na jego krocze – niedobra ja. Za taki trud należy ci się nagroda – podniosła się i chwyciła go za rozporek.

Zanim jednak rozpięła guziki, Rafał mocnym chwytem za podbródek zmusił ją do wstania i przerwania tej czynności. Zaskoczona spojrzała mu w oczy, a w jej spojrzeniu wyczytał oczywiste pytanie.

– Zajmiemy się tym później, kochanie – wyjaśnił – po takim zajebistym numerku nie chcę lodzika.

– Nie chcesz? – zaskoczona otworzyła szeroko oczy. – Znowu coś z tym celibatem?

– Co ty pierniczysz? – skontrował. – Ja po prostu chcę poczekać i załatwić to w porządny, przykładny i oficjalny sposób. Wiesz – zrobił wymowny ruch ręką, jakby brał udział w przedstawieniu teatralnym – jak dżentelmen. Szarmancko.

– Szarmancko? Jak dżentelmen? – Klaudia uśmiechnęła się wyraźnie rozbawiona. – Czyli jak? A cóż takiego ten dżentelmen miałby ze mną zrobić?

– Zalać spermą twoją cipkę. Całą. A to, co z ciebie wycieknie…

– O Jezu – przerwała mu nieświadomie, a jej oczy zrobiły się mętne na samą myśl o czymś takim.

– Tym, co z ciebie wycieknie – kontynuował – wysmarujesz twoje łono, piersi i drugą dziurkę.

– Boże, boże – żar, który gwałtownie rósł w dole brzucha paraliżował. Zacisnęła nogi. – A jaka będzie moja rola?

– Gdy dżentelmen spuści się w ciebie – odpowiedział i zbliżył twarz do jej twarzy, aż ich oddechy wymieszały się. Oboje czuli zniewalający aromat feromonów. – Gdy to zrobi, wyjmie swojego kutasa, jeszcze twardego, a ty go wyliżesz do czysta.

– Tak – klasnęła w dłonie, niczym ucieszona z zapowiedzianego prezentu dziewczynka i pocałowała męża. Długo i dziko. Po chwili oddała mu usta i wyszczerzyła zęby w szelmowskim uśmiechu.

– Tak. Oczywiście, że to zrobię. Nie mogę się doczekać. A gdy pominę jakiś fragment, to jestem świadoma konsekwencji i z pokorą przyjmę surową, bardzo surową karę. – Oblizała wargi. – Jejku, ale się napaliłam. – Przeciągnęła się, jak kocica. – Potrafisz doprowadzić mnie do białości.

– Podnieciłaś się? – To pytanie tylko z pozoru było niewinne. Jego opowieść dała mu odpowiedź na część nurtujących go pytań.

– Jak nigdy – odparła nieświadoma jego intencji. Tego, że właśnie zasiał na jej dnie myśl. Jak w Incepcji.

– Świetnie. To teraz ja idę pod prysznic, bo – wstał i zostawił ją całkowicie zaskoczoną – taki miałem plan.

– Jaki plan? – krzyknęła za nim, ale zniknął już w łazience. – Czekaj. Jaki plan? Cholera! Idę do ciebie.

Wstała i pobiegła za swoim mężczyzną.

Otworzyła drzwi i zagwizdała. Łazienka miała rozmiar sporego pokoju. Od razu zwróciła uwagę na wspaniałe umywalki, terakotę i cudownie oprawione lustra. Doskonałego uroku dodawały subtelnie rozmieszczone źródła światła. Ich zadaniem było z całą pewnością budowanie klimatu takiego, który w danej chwili odpowiadał bywalcom. Rafał stał nago przed wielką wanną z hydromasażem. Jej cembrowina wbudowana była w podest kąpielowy, na który prowadziły cztery stopnie z tekowego drewna. Siedząc w gorącej wodzie można było zabudowany podest traktować, jak podłogę. A w samym środku bez problemu zmieściło by się czterech dorosłych ludzi.

Spojrzała na prawo, gdzie naprzeciwko ściany luster i umywalek umieszczona była wielka kabina prysznicowa z deszczownicą. Zauważyła również tajemnicze drzwi z przydymionego szkła, obudowanego w ciemne drewno.

– Jak masz ochotę na saunę – Rafał wskazał na miejsce, które przyciągnęło jej uwagę – to proszę. Do dyspozycji. Ale zdecydowanie zachęcam cię do skorzystania z sauny w strefie SPA. Tam jest lepiej – zamyślił się i uśmiechnął do wspomnień. –  Ciekawiej.

– Widzę, że masz doświadczenie, byczku – skrzywiła się z lekko – przypomnij mi, czy w tej saunie trzeba przebywać nago? Czy tutaj są inne zasady?

– Zasady są jasne i nie podlegają żadnym negocjacjom. – Zszedł ze stopni i udał się do kabiny prysznicowej – tylko nagość. Nie ja to wymyśliłem.

– A ty – zaczęła niepewnie z lekkim strachem – w której saunie wolisz przebywać, gdy tu wypoczywasz?

– Gdy tu pracuję? – poprawił ją. – W SPA. – Rzucił odpowiedź zupełnie od niechcenia i odkręcił kurek, kończąc temat.

Klaudia stała zszokowana. Jej mąż całkiem nago wśród innych ludzi. W saunie. Ale zaraz, skarciła się w myślach, zdając sobie sprawę z obudzonej zaborczości. Tej zaborczości, do której nie ma prawa. Która kreuje podejrzenia i podsyca paranoję. Wszyscy jesteśmy ludźmi. A gdyby to była plaża nudystów? To co? Tam paradowanie nago jest naturalne. Więc dlaczego w saunie ma być inaczej? Takie zasady. Takie obyczaje. W porządku.

– Coś mówiłaś? – krzyknął wystawiając głowę spod strumienia wody. Klaudia zdała sobie sprawę, że ostatnie słowa wypowiedziała na głos.

– Nic takiego. – Uspokoiła go i skierowała kroki do kabiny. – Myślałam na głos. Jezu, Rafał – odskoczyła nagle, wyskakując spod strumienia wody – dlaczego bierzesz zimny prysznic?

– Jaki zimny, kobieto? – spojrzał na nią zdziwiony i od razu zrozumiał. – Ledwo w nim wytrzymuję. Podniosłem temperaturę ile mogłem, bo wiedziałem, że przyjdziesz do mnie.

– Ta woda jest lodowata. – Wydała wyrok dziewczyna i zaczęła się trząść.

– Czułem, że to powiesz – odpowiedział zrezygnowany przekręcając termostatyczną baterię poza blokadę bezpieczeństwa – dla ciebie gorąca lawa spływająca z Kilauea to letni deszczyk. To tylko dowodzi, diablico, skąd wywodzi się twój ród.

– Podkręciłeś temperaturę? – wystawiła w strachu rękę chcąc zbadać czy wszystko w porządku.

– Tak. – Potwierdził, stając pod szklaną ścianą tak, aby woda nie leciała na niego bezpośrednio. – Ale ja już się opłukałem i wychodzę.

– Już? – zapytała otoczona parującym gorącem. – Wychodzisz?

– Zanim ten ukrop spadnie na moje barki zamienia się w parę. Więc tak, wychodzę, bo i tak się bardziej nie spłuczę. Pogrzej się i dołącz do mnie, ok?

– Dobrze, kochanie – sięgnęła po myjkę.

– A pamiętasz, jak kiedyś – rzucił jej na odchodne – przeleciałem cię w zaspie śniegu? Wtedy zimno ci nie przeszkadzało.

– Bo ty mnie napaliłeś, kotku – wystawiła mu język i wylała na włosy dużą porcję szamponu.

Rafał wyszedł do salonu, a Klaudia zanurzyła się we wrzącej błogości podgrzewanej zdawało by się przez ognie z dna samego piekła.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone jako wymagane. *