Główny hol cieszył przestrzenią i miał typowy pięciogwiazdkowy hotelowy wystrój, ale jednocześnie było w nim wiele z domowego klimatu. W bliskiej odległości od ceglanego, wielkiego kominka, rozmieszczono sofy z miękkimi obiciami i fotele do odpoczynku. Ich bliskość do paleniska sugerowała, że rzadko rozpala się w nim duży płomień. Nie było tego łatwo dokonać, ale drewno i cegły doskonale łączyły się z nowoczesnym wystrojem szczotkowanego aluminium oraz szkła. Przed głównym wejściem, po przejściu okrągłego holu, ulokowana była recepcja.
Podeszli do kontuaru, by się zameldować.
Powitała ich atrakcyjna brunetka, o czarującym, śnieżnobiałym uśmiechu. Jej proste, czarne, niczym pióra kruka włosy, spadały błyszczącym wodospadem, rozlewając się na zgrabnych ramionach. Łokcie trzymała blisko siebie, jakby ta usłużna poza stała się jej drugą naturą. Na widok zbliżającej się pary gości, wyprężyła się, niczym struna, wypinając to, co na wypięciu mogło mocno zyskać. Klaudia zauważyła, że jej nieskazitelnie skrojony kostium przypominał raczej mundurek. O jeden numer za mały.
– Dzień dobry panie Rafale – recepcjonistka uśmiechnęła się serdecznie.
Według standardów Klaudii, chyba trochę zbyt serdecznie. Sama się sobie dziwiąc na ten zdumiewający akt zazdrości, przemogła się i uśmiechnęła do uprzejmej dziewczyny.
– Cieszę się niezmiernie, mogąc znów Pana gościć – recepcjonistka wyprostowała się i jeszcze mocniej wypięła piersi. Klaudia mogłaby przysiąc, że słyszała jak guziki żakietu trzeszczą, grożąc wystrzeleniem, i w konsekwencji wybiciem oka. Podeszła do blatu, zagradzając nieznacznie swojego męża. Recepcjonistka natychmiast skierowała na nią swoją całą uwagę. Z nie mniej profesjonalnym uśmiechem wyciągnęła rękę na powitanie.
– Cieszymy się również mogąc gościć panią, pani Klaudio – jej uścisk był mocny i konkretny – dołożymy wszelkich starań, aby czuła się pani u nas, jak u siebie w domu. A być może – dodała, rzucając nieznaczne spojrzenie Rafałowi – jeszcze lepiej.
Klaudia nie mogła tego nie zauważyć. W zasadzie nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Co to za gra? Poczuła ukłucie zazdrości, ale postanowiła je zignorować. Nie przyjechali tu robić sobie scen. Nie po to odbyli taką drogę, żeby ona, otwarta na naprawdę lubieżne przygody, miała się denerwować o to, że jakaś laska o kuszącym ciele i zajebistych cyckach przymila się do jej faceta. Jej mężczyzna podoba się innym kobietom? To w sumie chyba dobrze, pomyślała. A to? Ta scena powitania? Takie widocznie są jej obowiązki, a to nie jest przecież zwykły hotel. Uspokojona oddała uścisk i poczuła, że gdzieś tam, w jakimś wszechświecie równoległym mogłaby nawet polubić tę dziewczynę. Postanowiła zrobić pierwszy krok, by stworzyć przejście do tej alternatywnej rzeczywistości.
– Proszę mi mówić po imieniu. Jestem Klaudia – posłała w stronę recepcjonistki serdeczny uśmiech.
– Dziękuję. – Oczy dziewczyny zaświeciły się radośnie. – Z przyjemnością, pani Klaudio będę się tak do pani zwracać, gdy tylko skończę zmianę. Mam na imię Agata. Apartament jest już dla państwa przygotowany. – Kartę do drzwi podała Rafałowi. Druga karta zawędrowała do dłoni jego żony.
– Dziękuję Agato – odpowiedział trochę teatralnie szorstko Rafał. Klaudia nie mogła tego nie zauważyć.
– Gdybyście potrzebowali czegokolwiek – mówiąc to, Agata bardzo mocno zaakcentowała każde słowo, patrząc jednocześnie głęboko i natarczywie w oczy Klaudii. Ta poczuła, jak po jej plecach przeszedł dreszcz. – Cokolwiek – podkreśliła to słowo – proszę zwracać się bezpośrednio do mnie – podała wizytówkę. Klaudii.
– Dziękujemy jeszcze raz, Agato – odparł Rafał nazbyt poważnie i pociągnął zaskoczoną żonę prosto w stronę windy. – Z całą pewnością zwrócimy się bezpośrednio do ciebie. W odpowiednim czasie.
– Nie mogę się doczekać, panie Rafale.
Klaudia nie mogła nie zauważyć, jak na ustach dziewczyny wykwitł lubieżny uśmiech. Jakby na sekundę zapomniała o swojej roli. Odniosła wrażenie, że ani ona, ani jej mąż nie mają na myśli przyniesienia do pokoju zapasowych ręczników, butelki wody mineralnej lub przystawek. Nim zdążyła zarejestrować coś więcej, za kontuarem zadzwonił telefon i Agata odwróciła wzrok, wracając do swoich obowiązków.
Klaudia była wręcz zdumiona tą niezwykłą reakcją nowo poznanej dziewczyny. W środku aż gotowała się od emocji. Z jednej strony ukłucie zazdrości, a z drugiej podekscytowanie, na samo wyobrażenie, co też Agata mogła mieć na myśli, oferując swoje usługi. Czuła że jej ekscytacja rośnie z każdym krokiem, bo jakby nie patrzeć, obiektem godów tej samicy był nie kto inny, jak jej facet. Ale to ona trzyma go teraz pod rękę. I nie puści. Ten facet jest w całości jej. A ta napalona, zapatrzona w niego Agatka, może co najwyżej zrobić sobie wieczorem dobrze. Wtedy, gdy będzie myśleć o tym, jakie cuda ten facet w tym czasie wyprawia ze swoją kobietą.
Rosnące wykładniczo podniecenie wręcz plątało jej nogi. Czuła, że dłużej nie wytrzyma. Zrobiło się jej gorąco, a w podbrzuszu poczuła żar.
Gdy tylko drzwi kabiny zasunęły się za nimi, rzuciła się na męża i zaczęła całować. Dziko i namiętnie. Mokro. Rafał, chociaż zaskoczony, zareagował natychmiast i prawidłowo. Objął żonę silnym ramieniem. Druga ręka natychmiast znalazła się na jej pośladku. A ona wiła się coraz bardziej, obejmując nogami jego uda i wypychając biodra. Zatopił się w jej włosach i zaczął taniec językiem na szyi i obojczyku. Uwielbiała ten rodzaj pieszczot. Przywarła do jego koszuli, a on poczuł jej sutki przez materiał bluzki.
– Napalona kocico – szepnął jej do ucha, które po chwili przygryzł delikatnie. – Co cię tak rozpaliło?
– Ty, byczku. – Klaudia wiedziała, że nie mówi całej prawdy. – Kusisz i jesteś tak seksowny, że nie mogę się doczekać, aż zedrę z ciebie to ubranie i poczuję twojego kutasa.
– Ewidentnie chcesz się pieprzyć. – Wsunął rękę pod jej stringi i zanurzył palec w jej wilgoci. – Do tego nie muszę niczego zdejmować. Wystarczy, że rozepnę to, co konieczne, a ty zajmiesz się resztą. Jak sama mówisz, tylko o kutasa ci chodzi. Mam rację? – Kończąc to pytanie zrobił to, co doprowadzało jego żonę do granicy dzikości. Ścisnął jej wargi, jednocześnie wkładając w nią dwa palce. Poczuł, jak jej pochwa pulsuje gorącem.
– Rafałku, proszę – wyszeptała mu do ucha liżąc jednocześnie wrażliwe miejsce i lekceważąc prowokację – rozepnij to, co konieczne i zrób to, co musisz zrobić. Ja muszę cię mieć, kurwa, natychmiast! Możesz ze mną zrobić co tylko zechcesz. Rozumiesz? Co tylko zechcesz. Wszystko.
Niech Agatka się wypcha, pomyślała, nie zdając sobie nawet sprawy, jak absurdalnie to zabrzmiało w jej głowie.
Westchnęła przeciągle i głośno, gdy palce Rafała poruszyły się w jej środku.
– Co tylko zechcę? – zapytał. – Interesujące. To się tyczy tylko tej chwili, czy całego pobytu tutaj? Nie odpowiadaj! – Przyłożył jej palec do ust, blokując wyrywającą się na wolność myśl. – Zinterpretuję to po mojemu. Przyjmuję i zażądam wypełnienia obietnicy. Możesz już teraz rozpocząć zabawę – Rafał wyjął rękę z jej pochwy i oblizał palec. Drugi, który dopiero co buszował w jej cipce, dał do oblizania jej. Klaudia złapała całą dłoń, jakby chciała podkreślić, że zamierza wziąć więcej, niż tylko mały palec. Niż to, co właśnie jej oferuje. Weźmie zdecydowanie więcej. Spojrzała na męża tak lubieżnym, pełnym pożądania wzrokiem, że aż poczuł dreszcz. W kroczu zatętnił ucisk. Oblizując palec, dziewczyna mruknęła, a jej druga ręka ścisnęła nogawkę jego spodni. Dokładnie w miejscu, w którym, niczym potwór w klatce, tkwił potężnie nabrzmiały penis.
– Nie mogę się doczekać, aż mi go wsadzisz, kochanie – wyraziła swe życzenie tuląc się i wijąc niczym kotka. – Chcę cię poczuć w sobie. Rafał…
Nie dokończyła, ponieważ z tej samej chwili zadzwonił dzwonek i drzwi windy otworzyły się. Klaudia potrząsnęła głową, chcąc otrzepać się z amoku. Tylko trochę i tylko na chwilę. Zaskoczona zauważyła, że przed kabiną stoi dziewczyna z obsługi hotelu. Pewnie pokojówka. Nie ustępowała urodą Agacie. Klaudia od razu zauważyła jej uśmiech. Jednak zupełnie inny od wystudiowanego uśmiechu obsługi hotelowej, oferującej swe usługi gościom. Ten uśmiech był całkiem inny. Trochę za wesoły. Lekko za szeroki. Ewidentnie zbyt serdeczny. I, tego była pewna, skierowany do jej męża. Cholera. Co tu się wyrabia?
– Dzień dobry panie Rafale – odezwała się wystudiowanym głosem ślizgając jednocześnie wzrokiem po doskonale zarysowanej, napęczniałej nogawce jego spodni. – Dzień dobry, pani Klaudio – spojrzała serdecznie w oczy jego zaskoczonej żony. – Życzymy miłego pobytu. Apartament już przygotowany na państwa pobyt. Pozwoliliśmy sobie dodatkowo wyposażyć go w rzeczy, o które pan prosił.
– Dziękuję, Patrycjo. – A więc znają się, pomyślała Klaudia. – Dziękuję za wszystko. Odwdzięczę się. – Na tę deklarację spłaty długu, dziewczyna o imieniu Patrycja wypięła piersi i oblizała nieznacznie wargi. Klaudia poczuła, że lada moment ją szlag trafi. Ponownie to uczucie. Ewidentnie zazdrość. Cholera.
– Kochanie – chwyciła mocno swojego faceta pod rękę i pociągnęła w stronę korytarza – chodźmy już. Mamy coś do załatwienia.
– Już idę, kochanie – odpowiedział posyłając jednocześnie wdzięczny uśmiech młodej dziewczynie, stojącej nieruchomo przed kabiną windy.
Skręcając w odnogę korytarza, Klaudia mogła by przysiąc, że Patrycja podnosząc dłoń do zahaczenia kosmyka włosów za ucho mimowolnie pogłaskała swoją pierś.
Chyba mam zwidy, próbowała się uspokoić, ale niewiele to pomogło.
Wędrując wspaniale urządzonym korytarzem i trzymając Rafała pod rękę, miała niewyraźne przeczucie, że coś tu jest nie tak. Że coś się nie zgadza. To, jak zwracały się do niego, jak na niego patrzyły. Jak harpie. Jak tygrysice patrzące na swoją ukrytą w wysokich sukulentach ofiarę. Ale to jej facet! Tylko jej. A innym wara od niego.
Poczuła się źle. Źle, ponieważ chyba nie miała prawa do takich emocji. Nie chciała być hipokrytką.



Zostaw komentarz